To nie pierwszy raz, kiedy gwiazda Hollywood wywołała międzynarodową burzę i dyskusję z powodu... świeczki zapachowej. Kilka miesięcy temu internauci nie mogli uwierzyć w to, że Gwyneth Paltrow na swojej platformie goop sprzedaje świece o zapachu waginy. Przez kolejnych kilka tygodni internet wrzał od newsów na temat tej jednej, całkiem niewinnej "świeczki" z kontrowersyjną nazwą. Amerykanka znów promuje podobny wyrób, tym razem o woni (jej?) orgazmu. 

Gwyneth Paltrow reklamuje świeczkę, która pachnie jak jej orgazm. Czy gwiazda znów przekroczyła granicę?

Tak, dobrze przeczytaliście. W ofercie Goop oprócz kosmetyków znajdziecie również świece, a ostatnim "hitem" jest ta o aromacie orgazmu. Rozumiemy zabiegi marketingowe i chwytliwe reklamy, ale czy to już nie jest przesada? I czy fani Gwyneth Paltrow wybaczą jej kolejną bulwersującą wpadkę? A może jej wielbicielki tak bardzo chcą być jak gwiazda, że chętnie kupią kolejne artykuły sygnowane przez Paltrow, bez względu na wszystko. A może to po prostu żart, który nie każdy zrozumiał?

serwis prasowy

Świeca "This Smells Like My Orgasm" od Gwyneth Paltrow to kombinacja takich elementów jak cierpkie grejpfruty, olejek nerola, dojrzałe jagody cassis, a wszystko to zmieszano dodatkowo z herbatą w proszku i różą damasceńską. W opisie przedmiotu znajdziemy takie sformułowania jak "seksowny i zaskakujący" oraz "niezwykle uzależniający. Koszt? Za świecę trzeba zapłacić 75$, czyli ok. 300 zł.

Świeca "This Smells Like My Orgasm" od Gwyneth Paltrow