Mężczyźni uwielbiają szybkie numerki. Kocha je też kino, w którym wciąż widzę błyskawiczny seks w windzie, samolocie albo na fortepianie. Pamiętacie „Pretty Woman”? Non stop szósty bieg i od zera do setki w 10 sekund. Ale przecież tak się nie da. Chociaż twój mężczyzna czasem sprawia wrażenie, że wszystko, czego potrzebuje, może dostać w parę minut, to wcale tak nie jest. Tylko jak go do tego przekonać?

POROZMAWIAJ Z NIM

Przede wszystkim rozmawiaj! Powtarzają to seksuolodzy, a ja razem z nimi. Większość problemów da się rozwiązać dzięki szczerej rozmowie, pozostałe za pomocą treningu. Bo gra wstępna oprócz tego, że ma wywołać podniecenie (kobiety potrzebują więcej czasu, by być gotowe na seks), to również moment, w którym budujemy silniejszą więź z partnerem, poznajemy swoje potrzeby. Ale przede wszystkim – „jest sztuką uwodzenia”, zdradza dr Pam Spurr, seksuolog, autorka licznych poradników o seksie. „Większość problemów seksualnych, które dotykają pary, pojawia się, bo ludzie zapomnieli, jak się uwodzi, i dobrowolnie zrezygnowali z gry wstępnej”, dodaje. Niech przyświeca wam tylko
jeden cel – przyjemność. Najlepiej niczym nieprzerwana. Jeśli więc planujesz dłuższy pobyt w łóżku, upewnij się, że nie musicie na drugi dzień zrywać się o świcie. Wyłączcie telefony, zrelaksujcie się i do dzieła. Zdaniem ekspertów nie ma czegoś takiego jak zbyt długa gra
wstępna. W pełni się z nimi zgadzam. Chociaż przyznam, raz zdarzyło mi się zasnąć w trakcie. Awantura była ogromna, bo mój chłopak bardzo się postarał – zamienił łóżko w salon masażu, przygotował pachnący olejek, świece. I masował mnie tak dobrze, że w pewnym momencie odpłynęłam. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że miałam naprawdę
długi i męczący dzień. Ale kajać i tak musiałam się przez następny miesiąc.