MALEZJA

Gorące źródła w Poring na Borneo

To jedna z najpopularniejszych atrakcji w prowincji Sabah na malezyjskim Borneo. Znajdują się w parku narodowym leżącym u stóp słynnej góry Kinabalu i oferują relaks absolutny w prawdziwej dżungli. Wstęp do nich kosztuje około 15 złotych. Możesz się zanurzyć tu zarówno w zewnętrznych basenach z gorącą siarkową wodą, jak i wynająć drewnianą chatkę z prywatną wanną z widokiem na tropikalną roślinność. W ten sposób choć przez godzinę poczujesz, jak to jest mieszkać w środku lasu deszczowego. Jeśli trafisz akurat na upalny dzień, nie musisz rezygnować z wizyty w Poring. Baseny mają tu krany z zimną wodą, co pozwala regulować temperaturę kąpieli. Oprócz siarkowych źródeł leczniczych w okolicy jest też wiele innych atrakcji. Możesz spędzić kilka godzin na wspinaczce, np. do jednego z licznych wodospadów, albo przespacerować się mostem zawieszonym pośrodku dżungli. Gorące źródła to też świetna opcja, by zrelaksować spięte mięśnie po wyprawie na górę Kinabalu.

Dobra radA: Najlepiej przyjechać tu jak najwcześniej rano, zwłaszcza w weekend. Poring jest niezwykle popularne zarówno wśród turystów, jak i lokalsów, którzy relaksują się tu z całymi rodzinami.

Najlepsza pora na odwiedziny: Między listopadem a lutym, gdy temperatura na Borneo trochę spada.

 

IZRAEL

Morze martwe

Jedyne miejsce na ziemi, gdzie grawitacja jest bezsilna. Wystarczy, że zamkniesz oczy i położysz się na plecach w wodzie, a zaczniesz lewitować. Woda jest ciepła, oleista, bogata w minerały i czterokrotnie bardziej słona niż oceaniczna. A powietrze o 10 proc. bogatsze w tlen. To sprawia, że Morze Martwe słynie z właściwości leczniczych. Przez zasolenie nie da się tu pływać, za to przy brzegu można korzystać z wygładzających właściwości błota. Jest bogate w minerały i witaminy, zmiękcza naskórek i wprawia w dobre samopoczucie. I pomaga leczyć stany zapalne skóry i trądzik. Najsłynniejsze kąpieliska są w pobliżu En Gedi. Jeśli wolisz unikać tłumów, spróbuj bardziej dzikich plaż, np. w okolicach Metzoke Dragot, które zyskały miano hipisowskich.

Dobra rada: Zabierz z sobą plastikowe sandałki lub kajakowe buty. Umilą chodzenie po ostrych dla stóp solnych skałkach i błotnistym dnie. Unikaj depilacji woskiem na dzień przed kąpielą, a maszynką tego samego dnia. Ze względu na 25-proc. zasolenie kontakt nawet drobnej ranki z wodą doprowadzi cię do łez.

Najlepsza pora na odwiedziny: Od kwietnia do czerwca lub od września do listopada. W lipcu i sierpniu na temperatura dochodzi do 45 stopni, a zerowa wilgotność powietrza utrudnia oddychanie. Bez kremu z wysokim filtrem ani rusz!

 

JAPONIA

Onseny w Hakone

 

Dla Japończyków wizyta w Onsenie w weekend jest tak naturalna jak dla Europejczyków popołudniowy jogging. To sposób, by zadbać o siebie i ekspresowo się zrelaksować. A także nieodłączny element kultury, jak picie herbaty. Do tego prosty w realizacji, bo Japonia to królestwo gorących źródeł. Jest ich tam ponad 30 tysięcy. Jedne z popularniejszych znajdują się w miejscowości Hakone nieopodal wulkanu Fudżi. Praktycznie w każdym hotelu czy ryokanie jest basen z wodą z gorących siarkowych źródeł. Kąpiel w nich ma obniżać ciśnienie krwi, leczyć choroby stawów, udrażniać drogi oddechowe. Ceny wstępu zaczynają się już od 1500 jenów, czyli kilkudziesięciu złotych. Do wizyty w onsenie musisz się jednak przygotować, bo korzystanie z niego podlega ścisłej etykiecie. Po pierwsze: zero kostiumów. Gorące źródła i spa mają wydzielone strefy damskie i męskie i zanurzasz się w nich zupełnie nago. Wcześniej musisz wziąć dokładny prysznic, więc nie licz na szybką wizytę, która zajmie ci pół godziny. Dla Japończyków kąpiel nie jest etapem higieny, ale relaksującym i leczniczym rytuałem, przy którym nie ma miejsca na pośpiech.

Najlepsze resortY: Niezwykle popularne w Hakone są zwłaszcza dwa. Kultowy Tenzan Onsen ma baseny z parującą wodą umieszczone w jaskini. Za to w Yunessun Onsen możesz zamówić kąpiel w kawie, herbacie albo sake.

Najlepsza pora na odwiedziny: Każda oprócz lata, które potrafi być w Japonii wyjątkowo upalne.

 

ISLANDIA

Bláa Lónið

Islandczycy tak kochają kąpiele w gorących źródłach, że mają specjalny znak drogowy informujący o ich bliskości. Zanurzenie się w skalnych basenach to idealny relaks podczas podróży po tej magicznej wyspie. Jest ich mnóstwo. Najpopularniejszy to Błękitna Laguna. Słynie z instagramowego odcienia turkusu i wody, w której już jedna kąpiel sprawia, że skóra odzyskuje gładkość jak po ostrym pilingu. Ten gigantyczny basen skąpany w białej, gęstej jak śmietana parze jest położony w okolicach geotermalnej elektrowni Svartsengi, 49 km od Rejkiawiku. Tu, w głębi ziemi, w ekstremalnych temperaturach łączy się woda słodka z wodą morską. Gdy wypływa na zewnątrz, ma 45 stopni i nieznośny zapach siarki, do którego trudno przyzwyczaić nos. Wstęp kosztuje minimum 350 zł. Luksusowo, jak wszystko w Islandii. Niestety, bywa tłoczno. Jeśli nie lubisz tłumów, możesz uciec w stronę Secret Lagoon czy My’vatn Nature Baths.

Dobra rada: Warto kupić bilety online (jest trochę taniej i omija się długą kolejkę do wejścia). W ofercie jest kilka pakietów, od podstawowego (tylko wejście) do najbardziej ekskluzywnych z masażami, drinkami, szlafrokami.

Najlepsza pora na odwiedziny: Końcówka kwietnia, maj, czerwiec, wczesny wrzesień. Unikaj lipca i sierpnia, bo wtedy z racji najwyższych temperatur Islandię atakuje najwięcej turystów.

 

TAJWAN

Gorące Beitou

Otoczone górami i tropikalną roślinnością Beitou (dzielnica Tajpej) resetuje jak weekendowy wypad za miasto, ale w wersji dla zabieganych. Kąpiel w gorących siarkowych źródłach pomaga łagodzić bóle stawów i mięśni, a także objawy chorób skóry, np. atopowego zapalenia czy łuszczycy. Do wyboru trzy rodzaje wód leczniczych: z zielonej albo białej siarki i z dodatkiem żelaza. Możesz z nich skorzystać w kameralnych, ekskluzywnych resortach, a także w miejscach publicznych. Tych w stylu japońskim, gdzie trzeba się rozebrać do zera, i zachodnim, wymagających zabudowanych kostiumów. Masz tylko godzinę i nie chcesz wydać fortuny? Za mniej więcej 20 zł możesz wskoczyć do jednego z sześciu basenów z leczniczą wodą siarkową w Millennium Hot Springs. To publiczne źródła w centrum Beitou, oddalone pięć minut spacerem od stacji metra. Masz ochotę na relaks totalny? Kup karnet w jednym z okolicznych spa i pokój z prywatną wanną. Ceny – od 200 zł za półtorej godziny. Albo pójdź na całość i zarezerwuj noc w resorcie, gdzie będziesz mieć taras z własną wanną, która napełnia się wodą z gorących źródeł. Możesz w niej relaksować się wtedy nawet przez całą noc.

Najlepsze day spa z gorącymi źródłami: Spring City Resort, Grand View Resort, Gaia Hotel, Marshal Zen Garden. Opcja z noclegiem: budżetowa: Phoenix Pavilion Hot Spring Hotel, czterogwiazdkowa: Beitou Hot Spring Resort, luksusowa: Villa 32.

Najlepsza pora na odwiedziny: Między październikiem a kwietniem, gdy upał trochę odpuszcza.

 

Tekst Olga Piontek, Karolina Ruda