Lekarze medycyny estetycznej, dermatolodzy, kosmetolodzy – od co najmniej dekady specjaliści zachęcają nas do stosowania filtrów chroniących przed promieniowaniem słonecznym. Z drugiej strony, od dawna pojawiają się pogłoski, że stosowane na szeroką skalę filtry chemiczne (w przeciwieństwie do mineralnych) nie są obojętne dla zdrowia. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) częściowo potwierdza obawy sceptyków.

FDA: filtry chemiczne przenikają do organizmu

Organizacja już w maju 2019 roku informowała, że przeprowadzone przez nią badania wykazały przenikanie filtrów do ludzkiego organizmu. Wówczas testy obejmowały 4 popularne substancje zawarte w kremach przeciwsłonecznych: awobenzon, oxybenzon, oktokrylen i ecamsule. Wyniki opublikowane zostały w czasopiśmie naukowym „The Journal of the American Medical Association”. FDA zapowiedziała wówczas, że potrzebne są dalsze ekspertyzy oraz zleciła producentom kosmetyków bardziej restrykcyjne kontrole bezpieczeństwa ich produktów.

Część opinii publicznej zarzuciła badaniom z 2019 r. niską wiarygodność, ponieważ ochotnikom biorącym udział w eksperymencie kazano aplikować kremy z filtrami chemicznymi co 2 godziny przez 4 dni. Argumentowano, że większość ludzi nie nakłada filtrów tak często, więc wyniki są niemiarodajne.

W odpowiedzi FDA powtórzyła testy, tym razem uwzględniając 6 popularnych filtrów chemicznych: awobenzon, oxybenzon, oktokrylen, homosalat, oksyzalan i oktoksynę. W badaniach wzięło udział 48 kobiet i mężczyzn, którzy pokrywali kremami 75% powierzchni ciała. W pierwszym dniu zaaplikowali kosmetyk jednokrotnie, a w następnych 4-krotnie. Naukowcy pobrali 34 próbki krwi od każdej osoby – w pierwszym dniu eksperymentu, po tygodniu, dwóch i trzech, aby sprawdzić, jak długo substancje chemiczne mogą utrzymywać się w krwiobiegu. Wyniki drugiej kontroli, które także zostały opublikowane w prestiżowym „The Journal of the American Medical Association”, potwierdziły wnioski płynące z zeszłorocznych badań.

Jak filtry chemiczne wpływają na organizm?

Wykazano, że wszystkie badane substancje są absorbowane przez organizm. Na przykład stężenie oksybenzonu po pojedynczej aplikacji przekraczało dopuszczalne przez FDA normy 180-krotnie. Po 4 dniach regularnego stosowania, normy zostały przekroczone 500 razy. W kolejnych tygodniach ilość substancji w krwi stopniowo zmniejszała się.

Jak podaje serwis Webmd.com, wyniki badań są niepokojące, bo wspomniany oksybenzon ma potwierdzone, szkodliwe działanie na ludzki organizm i na środowisko. „Badania naukowe wykazały, że oksybenzon może wpływać na rozwój raka piersi, wagę urodzeniową noworodków i jakość spermy. Stwierdzono również, że substancja przyczynia się do wymierania rafy koralowej w oceanach. W efekcie w 2021 roku Hawaje planują wprowadzić przepis zabraniający sprzedaży kremów zawierających oksybenzon i oktoksynę” – możemy przeczytać na stronie.

Co na to dermatolodzy?

Naukowcy co prawda wykazali obecność filtrów chemicznych w krwiobiegu, ale nie wiedzą, jaki mogą mieć wpływ na zdrowie przy dłuższym czasie stosowania. Eksperci stoją na stanowisku, że kremów z filtrami chemicznymi nie można uznać za bezpieczne – ale także nie ma powodu, by kwalifikować je jako niebezpieczne. Na razie nie wiadomo, jak dokładnie zachowują się w krwiobiegu i konieczne są dalsze badania. Czy jest się czego bać? Dr Alok Vij, dermatolog pracujący w Cleveland Clinic w Ohio, twierdzi, że niezależnie od wyników badań kremy z filtrem nadal stanowią podstawową formą zabezpieczenia skóry przed promieniowaniem słonecznym. „Unikaj słońca pomiędzy godziną 11 a 16 po południu, kiedy promieniowanie UV jest najwyższe” – radzi lekarz – „Używaj filtrów mineralnych oraz noś ubrania, które odbijają szkodliwe promienie” – dodaje.

Filtry mineralne to między innymi tlenek cynku oraz dwutlenek tytanu – naturalne substancje występujące w przyrodzie, które mają zdolność odbijania promieni słonecznych od skóry. FDA potwierdza, że są one w pełni bezpieczne dla zdrowia. Koordynatorka badań, prof. Kanade Shinkai, zwraca jednak uwagę, by wybierać kremy zawierające kombinację obu filtrów mineralnych: „W wielu formułach zawarty jest jedynie tlenek cynku, co zmniejsza ich skuteczność. Połączenie ich razem – tlenku cynku i dwutlenku tytanu – oferuje szerokie spektrum ochrony przed UV porównywalne do tego, jakie dają kremy z filtrami chemicznymi”.

Obecnie na rynku istnieje spory wybór preparatów z filtrami mineralnymi. Przykładem może być Bioderma Photoderm Mineral Spray SPF 50+, Australian Gold Botanical Lotion SPF 30, koreański Skin79 Non-Chemical Sun Block SPF 50+ PA+++ czy Clochee Matte Cream SPF 50 (ten ostatni dodatkowo wyrównuje koloryt cery). Jedno jest pewne – z ochrony przeciwsłonecznej nie należy zupełnie rezygnować, zwłaszcza wiosną i latem, ponieważ korzyści wynikające ze stosowania filtrów przewyższają możliwe ryzyka.

Warto dodać, że filtry mineralne znajdują się też w naturalnych podkładach mineralnych – aplikując je na twarz, możesz liczyć na ochronę przeciwsłoneczną rzędu SPF 10-15.