Podsumowujemy Fashion Week Poland, wybierając 10 najlepszych pokazów imprezy. Selekcja nie jest łatwa - nie zmieściło się tu wiele świetnych OFFów. Z ośmiu pokazów każdy prezentował co najmniej bardzo przyzwoity poziom. Nie zmieścił się Jakub Pieczarkowski z Odio, którzy stworzyli bardzo użytkową kolekcję, niestety mniej przełomową niż debiut projektanta na OFFie (cóż, sam wyznaczył sobie bardzo wysoką poprzeczkę).

Do zestawienia dziesięciu, musieliśmy dodać też dodatkowy "bonus". Pokaz specjalny Dawida Tomaszewskiego reprezentował  inne zaplecze finansowo-organizacyjne niż polskie marki, a także poziom artystyczny porównywalny tylko z garstką twórców z FWP. Gdybyśmy gościa z Berlin Fashion Week porównywały na tych samych zasadach, zestawienie najlepszych pokazów zawierałoby może trzy kolekcje.

Ponad kategorią 10 najlepszych - Dawid Tomaszewski "Lithium"

Najlepsze pokazy Fashion Week Poland 9.: Dawid Tomaszewski wiosna-lato 2014, fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio, kolaż ELLE.pl

Tomaszewski znów pokazał, dlaczego jest gościem specjalnym Alei Projektantów. Jego pokaz to duże wyróżnienie i zaszczyt dla tegorocznej edycji Fashion Week Poland. Jeszcze przed przyjazdem do Łodzi publikowaliśmy klimatyczną kampanię zdjęciową promującą kolekcję "Lithium", ale dopiero na żywo po raz kolejny mogliśmy docenić język detali, którym Tomaszewski posługuje się biegle. Misternie wyszywane blaszki, awangardowe, choć nadal eleganckie bransoletki obejmujące dłoń, gra warstwami jedwabiu i draperie złożyły się na piękny zestaw dekorów. 

Klasa sama w sobie! Zachwycające były nie tylko kobiece i minimalistyczne suknie, ale również spodnie pokryte jedwabiem. To co się rzuca w oczy od razu, to wysoki poziom wykonania tych projektów. Chciałabym, żeby każdy projektant pamiętał o tym, jak ważne jest wykończenie ubrań.

Kolekcję Dawida Tomaszewskiego znałam już ze zdjęć, jednak projektantowi udało się mnie zaskoczyć, oczywiście na plus. Niesamowity sweter ze sznurkowymi plecionkami pojawił się na wybiegu w towarzystwie cienkiej mgiełki dwuwarstwowych spodni. Sylwetka niby casualowa, ale tak misterna, że żadne zdjęcie nie odda jej lekkości i precyzji. Urzekły mnie też wąskie spodnie z tysięcy blaszek i cekinów - podobne do głośnych modeli z nowej kolekcji Toma Forda, ale zaprezentowane w Berlinie ponad dwa miesiące wcześniej.

10 najlepszych pokazów 9. Fashion Week Poland w kolejności chronologicznej >>>

Sowik Matyga

Najlepsze pokazy Fashion Week Poland 9.: Sowik Matyga wiosna-lato 2014, fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio, kolaż ELLE.pl

 

Gdy dowiedziałam się, że kolekcja duetu Sowik Matyga nosi tytuł "2026" pomyślałam "to nie może się udać". Tematyka science-fiction kojarzy się głównie ze srebrnymi, pseudonowatorskimi projektami, które do niczego (i nikogo) nie pasują. Na szczęście w tym przypadku myliłam się. Studentki łódzkiej ASP udowodniły, że temat można potraktować lekko i z przymrużeniem oka. Mam nadzieję, że ubrania z metką "Sowik Matyga" będzie można kupić szybciej niż w 2026 roku.

Obradując nad wyborem laureata nagrody "Odkrycie ELLE" szukaliśmy kogoś, kto łączy spójną wizję z użytkowością. Zabawa w kosmologię duetu Sowik Matyga udała się, dzięki unikaniu dosłowności. Przezroczyste formy świetnie sprawdzą się w sesjach zdjęciowych, ale także w szafach tzw. "prawdziwych kobiet". Martyna Sowik i Mila Matyga nie pokazały może najlepszej kolekcji FWP, ale studentki ASP dopiero się rozkręcają...

Statuetka ELLE wręczona z czystym sumieniem. Martyna i Mila, porywając się na realizację futurystycznego trendu, ryzykowały banał, ale uniknęły go z lekkością i wyjątkowym zmysłem do stylizacji. Zamiast mrocznych i okultystycznie/metalicznie zadrukowanych wtórnych bluz, pokazały delikatne, "wypełnione powietrzem" sylwetki. Warto też docenić narrację pokazu. Rzadko kiedy młodzi projektanci potrafią kolejnością sylwetek opowiedzieć całą historię - od początku do końca. Dziewczynom to się udało, więc historię sci-fi pod tytułem "2026" oglądało się z zainteresowaniem. Co więcej, jest do noszenia nie na Księżycu, a na Ziemi.

Pełna galeria i recenzja z pokazu


Kas Kryst

Najlepsze pokazy Fashion Week Poland 9.: Kas Kryst wiosna-lato 2014, fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio, kolaż ELLE.pl

Mało który młody projektant może sobie pozwolić na produkcję dwóch pełnych kolekcji rocznie, i to z różnorodnych (i drogich) materiałów. Kas Kryst ma takie możliwości i na szczęście nie brakuje jej kreatywności, żeby to doskonale wykorzystać. Jej wiosna-lato jest znacznie bardziej różnorodna i przekonująca od poprzedniej kolekcji. Jej pokaz był synonimem streetowego "cool" i z pewnością przyciągnie do showroomu Młodzi Polscy Projektanci tłumek głodny ciekawych rozwiązań i niebanalnych dekoracji. Szczególnie spodobały mi się geometryczne bluzy męskie (rewelacyjne, "nieprzegięte" cekiny) i damskie sylwetki z patchworkowej skóry w komplementarnych barwach. Mimo że dominowała czerń i biel, łatwo ocenić, że projektantka ma też dobre wyczucie koloru.

Kas Kryst to królowa miejskich gangów wśród polskich projektantów. Poprzednio na wybieg wciągnęła longboardowców, teraz zobaczyliśmy pokolenie Y łączące fascynacje dekadami disco i bawiące się estetyką blingbling. Projektantka popisała się też w tym sezonie sportową interpretacją bieli. A ta podoba się szczególnie w sylwetkach męskich (brawo za szorty noszone na spodnie!). 

Nie mogę się zdecydować, czy bardziej podobają mi się sylwetki męskie, czy damskie! W tych pierwszych zastosowano m.in. warstwy czyli połączenie szortów z legginsami. Za to w projektach dla kobiet pojawiły się modne wycięcia na żebrach i odsłonięty brzuch. Mam nadzieję, że Kas Kryst, tak jak Joanna Startek niedługo przeniesie się ze strefy OFF do Alei Projektantów. 

Pełna galeria i recenzja z pokazu


Joanna Startek

Najlepsze pokazy Fashion Week Poland 9.: Joanna Startek wiosna-lato 2014, fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio, kolaż ELLE.pl

 

Wydawałoby się, że praktyczna moda męska to łatwizna, a nawet przysłowiowa "bułka z masłem". Bo co można jeszcze wymyślić? Spódnicę? Szorty do pół łydki? To już było! Joanna Startek udowadnia, że nie trzeba za bardzo kombinować, żeby stworzyć kolekcję, która jest jednocześnie elegancka, lekko sportowa, wyrafinowana oraz oczywiście w duchu ready-to-wear. Szczególnie spodobały mi się płaszcze (bordowy i granatowy), a także marynarki. Według mnie, projektantka pokazała najlepszą kolekcję dla mężczyzn podczas tej edycji Fashion Week Poland.

Startek ma ogromne wyczucie mody męskiej i tworzy kolekcje, które, w zależności od stylizacji, nadają się i dla egotycznych blogerów, i dla męskich facetów, ceniących sobie dobry design. Bezsprzecznym hitem wiosennej kolekcji są płaszcze w szerokiej gamie kolorów, fasonów i tkanin. Świetnie podeszła też do wszechogarniającej mody na plecaki. U Startek są niebanalne, bo stanowią integralną część parki. Zaskakujące i świeże.

Kibicujemy Startek. Dopingujemy Startek. I wierzymy w to, że Startek nauczy polskich facetów ambitnej mody. Projektantka zasłużyła na awans do Alei. Wróć. Awans nie wydaje się odpowiednim słowem, bo OFF-y i ich wychowankowie przerastają ostatnio rozleniwione nazwiska łódzkiego mainstreamu. 

Pełna galeria i recenzja z pokazu


Łukasz Jemioł Basic

Najlepsze pokazy Fashion Week Poland 9.: Łukasz Jemioł Basic wiosna-lato 2014, fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio, kolaż ELLE.pl

 

Czy to ptak? Samolot? Nie, to Superman na pokazie Łukasza Jemioła! Popularną linię Basic opanowali bohaterowie koncernu Warner Bros. Oprócz Clarka Kenta, widzieliśmy także Batmana, Królika Bugsa i Strusia Pędziwiatra (brakowało mi Elwirki, może następnym razem?). Pojawiły się nie tylko t-shirty z ich podobiznami, ale również ubrania nawiązujące do ich wizerunku (paleta kolorystyczna, konstrukcje). Czy to przepis na sukces? Nie jestem pewna, ale doceniam podjęte ryzyko. 

Całe szczęście, że bohaterowie ze stajni Warner Bros nie zmiażdżyli kolekcji i nie ukradli jej całego show. Nie trzeba być Strusiem Pędziwiatrem, żeby wyprzedzić przyszłość i przewidzieć, że limitowana linia t-shirtów z Bugsem i Supermenem będą się dobrze sprzedawać. Ja jednak bardziej niż dosłowne czerpanie z licencji doceniam kroje, cięcia i konstrukcje w których Jemioł dyskretnie przemycił temat przewodni. I tak część Batmana wypełniły czarne "pelerynowate" blezery, sukienki i dzianinowe sweterki opadające z ramion, część Supermena oparła się na ładnym kontraście stalowej (jak Man of Steel) szarości, bieli, miedzi i czerwieni, a linia, którą na wybieg wprowadziła modelka w masce Królika Bugsa miała w sobie miękkość i zabawę z futerkową fakturą. 

Przyznam, że nie jestem wielką fanką basików, a moja ulubiona polska "tańsza linia" była reprezentowana tylko przez stoisko w showroomie. Nowy Jemioł Basic urzekł mnie jednak rozszerzeniem palety kolorów i zakresu fasonów. Nie wiem, czy chciałabym nosić T-shirty z Królikiem Bugsem, ale chętnie przygarnęłabym płaszcze, kurtki i swetry z nowej kolekcji. Nie mówiąc o ślicznej dzianinowej sukience przybrudzonej czarną farbą, z prowokującym wycięciem na udzie.

Pełna galeria i recenzja z pokazu


Ima Mad

Najlepsze pokazy Fashion Week Poland 9.: Ima Mad wiosna-lato 2014, fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio

Jak już wielokrotnie pisałyśmy, nie wyobrażamy sobie strefy OFF bez performance'u Ima Mad. A jednak tym razem ograniczono go na rzecz samej kolekcji. Mniej jest też performatywnego folku, więcej zaś ubrań do nadal awangardowego, ale jednak - noszenia. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że Ima Mad nie snuje opowieści oderwanych od kolekcji. Słowa, narracja i obraz łączą się zawsze z ubraniami i dodatkami w spójną, nieprzegadaną całość. I nigdy nie jest to grafomania, raczej mit. Kolekcja „I prayed for rain i’ve got bitter tears“ to przypowiastka o konflikcie ilustrowana wyszyciami i aplikacjami przeniesionymi wprost z dziecięcych rysunków. Konflikt i wojna w wymiarze bardziej dosłownym są tu wyraźnie obecne także w detalach i wzorach: pojawia się moro, wyszywane czaszki i aplikacje przypominające elementy kamizelki kuloodpornej. Poprzednio duet cierpiał mistycznie jak Święta Łucja, dziś cierpi współcześnie, bo każdego z nas nęka obraz konfliktów zbrojnych, nawet jeśli pochodzi z ekranu telewizora.

 

Ima Mad to jedna wielka tajemnica. Projektantki pozostają anonimowe, a ich kolekcje oparte są na antropologicznych motywach, tworząc swoiste modowe legendy. Tym razem to opowieść o przemocy oparta na dziecięcych rysunkach. Genialne, ale jednocześnie trochę smutne. Bo to kolejny dowód na to, że świat rozwija się dzięki konfliktom. Nie tylko technologicznie i obyczajowo.

Ima Mad to rzadki w Polsce przykład mody konceptualnej. Projektantki nie chcą, żeby ujawnić ich tożsamość, do sprzedaży wchodzą tylko nieliczne elementy kolekcji. Najważniejsza jest fama, która niesie się po każdym pokazie. Najnowsza kolekcja "i've prayed for rain i've got bitter tears" łączy milatarny klimat z rewelacyjnym rzemiosłem - duet przełożył dziecięce rysunki na języki włóczkowego haftu. Wygląda to doskonale i ucieka od banalnego repertuaru kobiecych dekorów. Podobał mi się także kontrast niewykończonych brzegów z chłodem sportowych, funkcjonalnych akcentów.

Pełna galeria i recenzja z pokazu


Michał Szulc

Najlepsze pokazy Fashion Week Poland 9.: Michał Szulc wiosna-lato 2014, fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio, kolaż ELLE.pl

Niestety nie będę tutaj obiektywna. Uwielbiam kolekcje Michała Szulca, które za każdy razem mnie zaskakują. W sezonie wiosna-lato 2014 Szulc odchodzi trochę od streetwearu. Konstrukcje osiągnęły kolejny poziom wtajemniczenia, a sylwetki są bardziej kobiece niż w stylu chłopczycy. Ktoś może powiedzieć, że wiosna u Szulca będzie chłodna, a nawet zdystansowana. Wolę określenie "precyzyjna", pod każdym względem.

Szulc odczarował militarne pagony uwielbiane przez sieciówki i stworzył z nich nową jakość. Kurtki i płaszcze z jego nowej kolekcji to naprawdę najwyższa półka. Swoją chłodną paletę barw projektant wzbogacił tym razem o wibrującą miedź, a koszulki zadrukował dwuznacznym obrazem herosa z zasłoniętymi oczami. Najlepsze momenty kolekcji wybijają się daleko ponad polski poziom, dlatego trudno zrozumieć, dlaczego Michał Szulc to wciąż marka "dla wtajemniczonych".

Jak to się dzieje, że Szulc niezależnie od tego, czy gra motywami sportowymi, czy klasyczną elegancją pozostaje projektantem dla koneserów? Zgadzam się tu z Natalią i Ewą - do tej mody trzeba znać kod, mieć klucz. Mimo prostych krojów, minimalizmu, stonowanej palety barw. Nie noszę Szulca, ale podziwiam intelektualny luksus w jego wykonaniu. I nadruki w nowej kolekcji - raz malarskie, raz drobne i wibrujące, innym razem w postaci intrygującego fotograficznego kolażu.

Pełna galeria i recenzja z pokazu

Nenukko

Najlepsze pokazy Fashion Week Poland 9.: Nenukko wiosna-lato 2014, fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio, kolaż ELLE.pl

Współczesne dzieci-kwiaty słuchają M.I.A. i Kanye Westa i chłoną popkulturową mieszankę w każdym jej shomogenizowanym przejawie. Hiphopowe łańcuchy, arafatki, bokserskie szorty i szlafrok, tęcza i jednorożce, najntisy - wszystko może być składnikiem tego miksu. Projektantki Nenukko świetnie zinterpretowały pokolenie YouTube, patrząc na kulturę pop z czułością, a nie prześmiewczym dystansem. Bokserzy Kupisza zostają daleko w tyle za pstrokatą młodzieżą z wybiegu FWP, z fryzurami pokarbowanymi przez Jagę Hupało. Dzięki Nenukko wszyscy będziemy nosić marmurki i to z dumą. I tak, znajomi pytają "dowiedz się, kiedy to wejdzie do sprzedaży".

Podczas pokazu ktoś na widowni powiedział "Wesołe Nenukko, o nie!". Prawdą jest, że marka przyzwyczaiła nas do miksu unisexu i indywidualizmu. Jednak ten sam koncept można pokazać na wiele sposobów. Podobały mi się subtelne odwołania do lat 90, a zwłaszcza ogrodniczki (mój must have!) oraz hasła nadrukowane na ubraniach, np. "Cash Only". Czy to oznacza, że marka zrywa ze swoim rozpoznawalnym stylem? 

To, że Nenukko zrywa na chwilę z natchnioną szarością i modą konceptualną na rzecz kolorów i kolażowych wzorów, nie oznacza, że nie jest sobą. Projektantki nie przestają myśleć i kombinować, nawet w znanej już dobrze, charakterystycznej choreografii pokazu. Tym razem jednak z okazji jubileuszu postanowiły oddać zabawkę w postaci stylizacji sylwetek komuś innemu. Paweł Kędzierski pożonglował ubraniami i wrzucił je w szalone stylizacje w klimacie hip-hopu z ostatnich dekad. Pojawiają się w nich nonszalancko opuszczone ogrodniczki i kombinezony w kolorze dekatyzowanego jeansu, proste w kroju bermudy z opuszczonym krokiem, tuniki w geometryczne wzory, a także oversize'owe bluzy i płaszcze (najpopularniejsze fasony Nenukko). Uwagę zwraca zabawa z męskimi bokserkami - zmieniają się w damskie, a ich guma wykańcza także sportowe sukienki, a co więcej: staje się jednym z nośników dających do myślenia sloganów. Nenukko pozorną beztroskę stylizacji przerywa mocnymi hasłami: "Quit", "Last unicorn is gone", "Cash only", które zdradzają niepokoje naszego pokolenia. 

Pełna galeria i recenzja z pokazu