W poniedziałek policja zatrzymała 51-letnią kobietę, której postawiono zarzut profanacji wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej. Elżbieta Podleśna rozklejała w Płocku plakaty, na których Matka Boska i dzieciątko ze słynnego obrazu mieli tęczową aureolę. O szóstej rano do jej warszawskiego mieszkania weszła policja z nakazem przeszukania lokalu. Funkcjonariusze zabezpieczyli sprzęty elektroniczne aktywistki, takie jak telefon, komputery i płyty CD. W rozmowie z TVN24 kobieta przyznała, że plakaty "nie są atakiem na religię". Usłyszała jednak zarzut z artykułu 196 kodeksu karnego który brzmi: kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Swoje stanowisko w sprawie zatrzymania przez policję Elżbiety Podleśnej zajęła Helsińska Fundacja Praw Człowieka:

Trudno zrozumieć, dlaczego zamiast wejścia o szóstej rano do mieszkania nie zdecydowano się na wezwanie osoby podejrzanej na przesłuchanie, a ponieważ Elżbieta Podleśna jest powszechnie znaną niezależną działaczką, takie działanie organów ścigania może być odebrane jako celowo zastosowana represja - czytamy w oświadczeniu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Plakaty mają związek z homofobiczną aranżacją wielkanocnego Grobu Pańskiego w kościele św. Dominika w Płocku. Pod krzyżem ułożono pudełka, które symbolizowały grzechy. Wśród nich znalazły się hasła takie jak: "LGBT", "gender" zestawione ze "zboczeniami", "kradzieżą", "hejtem" i "pogardą".

Sztuka, która odnosi się do symboli religijnych wciąż wzbudza w Polsce ogromne kontrowersje. Ostatnio głośno było o wystawie "Strachy" Daniela Rycharskiego w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Artysta ubrał krzyże i skojarzył je z cierpieniami dyskryminowanych mniejszości. Rycharski prywatnie jest wierzącym artystą-gejem, który działa w konserwatywnej społeczności. W sprawie tej wystawy wyjaśnień od MSN zażądał minister kultury Piotr Gliński. Głośny był też modlitewny protest przeciwko wystawie Mariny Abramović. Pod budynkiem Centrum Sztuki Współczesnej wierni modlili się o nawrócenie artystki, za oglądających wystawę a także o ochronę Polski przed działaniem złego ducha.