Widowni najnowszego pokazu Dolce & Gabbana niespełna godzinne opóźnienie wynagrodziło spektakularne show. Po wygaszeniu świateł, oświetleniu wybiegu i pierwszych dźwiękach muzyki zwiastujących rozpoczęcie pokazu, oczom gości ukazały się torebki. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w roli prezentujących je modelek wystąpiły drony.

Maszyny wyleciały ze scenografii przypominającej fasadę kościoła w tradycyjnej dla wybiegu sekwencji i zaprezentowały widowni pikowane skórzane modele toreb Devotion z barokowo zdobioną klamrą w kształcie serca. Zabieg z udziałem tego typu technologii nigdy wcześniej nie został wykorzystany podczas pokazu mody, dlatego Dolce & Gabbana natychmiast zyskał w social mediach popularność, z którą konkurować może jedynie zaskakująca inwencja Alessandro Michele dla Gucci. 

Sama kolekcja, jak przystało na włoski duet projektantów, była pełna przepychu - złota, kolorowych kamieni, wzorów, cekinów i koronek. Właściwie trudno powiedzieć, czego kreatorzy na wybiegu nie zreinterpretowali. Modelki obok kreacji inspirowanych szatami liturgicznymi przedstawiały pokaźnie zdobione kurtki dżinsowe i sportowe sneakersy, cekinowe dresowe zestawy dumnie prezentowały obok zwiewnych romantycznych maxi sukienek w roślinne wzory, a na głowach i twarzach z takim samym wdziękiem nosiły zarówno wysadzane kamieniami szlachetnymi złote korony, jak i zabawne okulary w kształcie torebek, napisów czy logo marki.