Koleżanka poznała mężczyznę. Umówili się kilka razy na randkę, ale do seksu nie doszło. On jej wysyłał SMS-y, w których opisywał erotyczne marzenia, np. żeby przyjechała do niego w płaszczu i pończochach. Opowiadała mi potem: „Przejechałam w tym stroju pół miasta tramwajem, była zima, tyłek mi zmarzł, a on otworzył drzwi i powiedział, że ma mało czasu, bo praca”. Podobno tacy mężczyźni nie należą dziś do rzadkości.

ANDRZEJ GRYŻEWSKI Rzeczywiście unikanie seksu przez mężczyzn to częste i nowe zjawisko. Wielu współżyje rzadko albo wcale, ale chętnie opowiada o swoich fantazjach erotycznych, nakręca się nimi i przy nich masturbuje. Ci mężczyźni często są bardzo lękowi w relacjach męsko-damskich, mają potrzebę kontroli sfery seksualnej. W SMS-ach są ogierami, a jak przychodzi co do czego, pojawiają się zaburzenia erekcji albo przedwczesny wytrysk. W seksuologii nazywamy to kompensacją – ktoś wie, że jest słabym partnerem w łóżku, ale buduje taką narrację, jakby był świetny. 

I trochę w nią wierzy?
Nie „trochę”, tylko bardzo! Ma poczucie, że jego fantazje to właśnie jest realność, tam dopiero rozwija skrzydła. W życiu realnym często spotyka się z jedną, drugą, trzecią kobietą i nic – nie dochodzi do żadnych seksualnych kontaktów. Chyba że w końcu przy jakiejś partnerce poczuje się naprawdę bezpiecznie albo ona przyjedzie do niego do domu i naprawdę go przyciśnie.

Moja koleżanka przyjechała i nic. 
Podejrzewam, że w tym przypadku musiałaby tak poprzyjeżdżać z pięć razy, cały czas w tych pończochach i płaszczu, żeby się cokolwiek wydarzyło. Chciałbym jednak podkreślić: to nie jest wina tej kobiety. Kiedy pary przychodzą do mnie do gabinetu i mężczyzna nie ma ochoty na seks albo ma problemy z erekcją, to w mniej więcej 95 proc. przypadków kobieta bierze winę na siebie. Tymczasem mężczyzna, który unika seksu, myśli: „Ona jest taka atrakcyjna! Nie wiem, czy się nie zbłaźnię. Pewnie jej poprzedni partnerzy byli większymi tygrysami seksualnymi niż ja” albo „Jestem taki niewyspany, wczoraj za dużo zjadłem, więc chyba nie będę mieć pełnego wzwodu. Szef mnie dziś ochrzanił, naprawdę nie mam głowy do tego seksu”. U niemal każdego mężczyzny takie myśli się czasem pojawiają, ale jeśli nie są natrętne czy zbyt nasilone, to jest szansa, że do tego seksu jednak dojdzie.

Są mężczyźni, którzy uważają, że to wina feministek. Kobiety się wyemancypowały i wywierają na nich presję, także w łóżku.
Super, że coraz więcej kobiet jest feministycznie nastawiona do życia. Jako seksuolog popieram to i trzymam kciuki za dalszy rozwój sytuacji, bo uważam, że patriarchat przynosi więcej szkody niż pożytku. A jeśli chodzi o presję, jaką czują mężczyźni, to w 80 proc. oni sami sobie ją stwarzają, oglądając filmy pornograficzne. W żadnym z nich nie zobaczą członka w stanie spoczynku, a u siebie bardzo często widują, więc myślą, że są słabymi kochankami. Moi pacjenci są często wielce zaskoczeni, słysząc, że w 95 proc. sytuacji życiowych ich członek jest w stanie spoczynku – w banku, w samochodzie, podczas snu…

Naprawdę trzeba to tłumaczyć?
Tak. Wielu mężczyzn uważa, że powinni przez cały czas paradować ze wzwodem, a już na pewno wtedy, gdy wejdą do mieszkania i spojrzą na partnerkę, czy zaczną się całować. Boją się, że kobieta dotknie ich genitaliów i zorientuje się, że wzwodu nie ma. To jest ogromny brak wiedzy. Ignorancja. 

Co jeszcze poza lękiem zadaniowym może stać za unikaniem seksu? 
Przyczyn jest kilkadziesiąt, które się często na siebie nakładają. Wielu mężczyzn jest uzależnionych od pornografii. Są w stanie osiągnąć wzwód tylko w jakichś konkretnych, podpatrzonych w filmach sytuacjach, np. podczas seksu analnego, a jak tu zaproponować go kobiecie w ramach gry wstępnej? Niektórzy unikają seksu z powodu różnych dysfunkcji seksualnych. Szacuje się, że cierpi na nie 42 proc. mężczyzn, a konkretnie na zaburzenia erekcji – 20 proc. Wyliczono, że w 2025 roku będzie to już około 40 proc. Powodem bywa gospodarka rabunkowa, którą prowadzimy w stosunku do naszego organizmu – nie dbamy o psychikę, o ciało, nie dbamy o swój komfort, tylko żyjemy w biegu, starając się wypełnić kolejne zobowiązania. Dużo pracujemy, a wieczorem chcemy się odciąć, więc pijemy alkohol. Wielu mężczyzn się nie wysypia, ma słabą dietę, nie uprawia sportu.

Co ma zrobić kobieta, która poznała fajnego mężczyznę, unikającego jednak seksu? Niektórzy uważają, że jeśli już na początku są takie problemy, to lepiej od razu się wycofać. Z drugiej strony, jeśli to jest tak częste zjawisko, to może jednak nie należy pochopnie zrywać relacji?
Ma pani rację. Teraz, zwłaszcza wśród osób, które szukają partnera w serwisach randkowych, pojawia się często efekt supermarketu – jeśli jakiś element w nowym partnerze im się nie podoba, od razu szukają kolejnej osoby. Nie rozmawiają, nie dają szansy.

Rozumiem, że zachęca Pan do rozmowy.
Zdecydowanie tak. Trzeba powiedzieć wprost.: „Słuchaj, dla mnie seks jest ważny. Nie wyobrażam sobie, że będę z tobą w relacji wyłącznie romantycznej. Jeśli masz jakieś problemy seksualne, to mi o nich powiedz i sobie to przegadamy. Jeśli nie chcesz ze mną o tym rozmawiać, to skonsultuj się ze specjalistą. Chcę jednak, żebyś wiedział, że ja z seksu nie zrezygnuję”. Nie należy z tą rozmową zwlekać. Często mężczyźnie o wiele łatwiej powiedzieć o swoich problemach na początku znajomości. Miałem klientkę, która przez siedem miesięcy spotykała się z facetem, na którym jej zależało i z którym przez ten czas całowała się może cztery razy. Za każdym razem trwało to najwyżej 10 sekund i on był napięty, jakby go krzywdziła. Do tego sprowadzały się kontakty seksualne w tej relacji. Kobieta przez cały czas liczyła, że on się otworzy. Tłumaczyła go, że jest taki biedny po rozwodzie, miał ciężki związek. Nie warto się tak poświęcać. Trzeba sobie jakiś limit czasu ustalić.
 

A jeśli on przyzna, że ma problemy np. ze wzwodem albo jest uzależniony od pornografii i poprosi: „Pójdę do specjalisty, coś z tym zrobię, ale daj mi czas”.
Niech działa. Jeśli ma zaburzenia erekcji, niech idzie do seksuologa, psychoterapeuty czy urologa, ale niech się w łóżku z tą kobietą spotyka. Na pocałunkach, pieszczotach, seksie oralnym… Niech pracują nad poczuciem bliskości, a zaburzenia erekcji będą się powoli leczyły. Nie może być tak, że on powie: „Potrzebuję pół roku, więc ty na ten czas wstrzymaj się ze swoimi potrzebami i pragnieniami”.

Co zrobić, kiedy nasz wieloletni partner unika seksu?
To samo. Nie zamiatać problemu pod dywan, bo często dzieje się tak, że np. przez pół roku on unika seksu, wynajdując różne wymówki – a to remont, a to stres w pracy, a ona się stara, stwarza różne dogodne sytuacje, pisze do niego miłe SMS-y, aż w końcu wylewa się z niej ocean żalu. Wypomina wszystko, co było złe i jest bezwzględna w ocenach. Wtedy nie ma miejsca na żadną rozmowę, bo ten mężczyzna już rozpadł się na kawałki.

Kobiety często myślą, że jeśli mężczyzna unika seksu, to pewnie ma kochankę.
Czasem się tak zdarza, ale myślę, że maksymalnie w 20 proc. przypadków. Mężczyźni, którzy mają kochanki, raczej próbują żonę udobruchać nie tylko kwiatami czy biżuterią, lecz także seksem. 

Mężczyźni mówią też czasami, że nie chcą uprawiać seksu, bo żona przestała ich pociągać.
Zgadza się, tyle że kobieta często myśli, że przestała pociągać mężczyznę, bo przytyła kilogram czy pięć. A nie o to chodzi. Mężczyźni nie chcą uprawiać seksu z kobietami, które ich nie pożądają. Nie mówią: „O rany, Stefan! Jaki ty jesteś męski i przystojny”. Mężczyźni w moim gabinecie narzekają, że kobiety tylko dokręcają im śrubę, nie mówią, że są z nich dumne. Dlatego jeśli miałbym coś poradzić kobietom, powiedziałbym: mówcie swoim partnerom wprost, że ich pożądacie, mówcie, co wam się w nich podoba, nawet jeśli to są tylko atrakcyjne łydki. My, seksuolodzy, często powtarzamy, że mężczyzna bardzo długo pozostaje pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie. 


Rozmawia Ewa Pągowska