Jej bio brzmi jak scenariusz klasycznego hollywoodzkiego filmu o drodze na szczyt. Christy Turlington urodziła się w rodzinie pilota amerykańskich linii lotniczych Pan American World Airways i pochodzącej z Salwadoru stewardessy. Razem z rodzicami i dwiema siostrami mieszkała w miasteczku Walnut Creek, gdzie nawet w grudniu zwykle jest na plusie, a w wieku czternastu lat została odkryta przez kalifornijskiego fotografa. Dennie Cody zobaczył w niej przyszłą modelkę, kiedy ta jeździła konno w Miami, gdzie klasycznie już wybrała się ze swoim ojcem (młoda Turlington kochała konie bezgranicznie). Mimo początkowego sprzeciwu rodziców, przez kolejne dwa lata biegała po lekcjach na sesje zdjęciowe i została gwiazdą reklam domów towarowych Emoprium Capwell. 

Gdy zdmuchnęła świeczki w szesnaste urodziny, spakowała się i wyruszyła do Nowego Jorku. Świat mody ją oczarował, więc ciężko pracowała na swoją karierę, ale nie chciała stawiać wszystkiego na jedną kartę - równolegle z sesjami zdjęciowymi dla marek i magazynów mody kończyła szkołę średnią. Kiedy zdobywała włoskie wybiegi i została twarzą Versace (razem z Lindą Evangelistą i Heleną Christensen), a o kontrakt z nią starali się Chanel czy Azzedine Allaia, zaczęła myśleć o kinematografii. Spróbowała dopiero wtedy, gdy jej pozycja w branży była mocno ugruntowana. Zagrała w teledysku do słynnego "Freedom! '90" George'a Michaela i kilku produkcjach około modowych: "Pret-a-Porter", "FashionKingdom" czy "Catwalk", głównie jako ona samoa. A jakby tego było mało, poszła jeszcze na University of California oraz New York University, by uczyć się filozofii i literatury. 

Jedna trzecia słynnej trójcy "Turlington-Campbell-Evangelista" i supermodelka lat 80./90. do dziś jest ulubienicą projektantów, chociaż nigdy nie stawiała wyglądu na pierwszym miejscu. Poza wybiegiem zawsze nosiła znikomy makijaż, a pytana o tajniki urody wymieniała krótko: zdrowe jedzenie i dużo jogi. Nie ma czasu, by przejmować się wyglądem i upływem lat. Ma ważniejsze sprawy na głowie. Chce lepszej przyszłości dla swoich dzieci i zdaje się oddawać światu dobro, które sama dostała. Turlington działa na rzecz ubogich i zabiera głos w sprawach społecznych. Szczególnie bliska jest jej organizacja American Foundation for El Salvador, opiekująca się najbiedniejszymi w Ameryce Środkowej - stąd pochodzi jej matka. Jest obrończynią praw zwierząt i wspiera walkę z rakiem piersi, będąc aktywną członkinią Fashion Targets Breast Cancer i PETA. Dla tego ostatniej rozebrała się nawet w ramach projektu "I'd Rather Go Naked than Wear Fur" ("Wolę być naga niż nosić futro"). Poza tym założyła organizację non-profit Every Mother Counts, by pomóc kobietom na całym świecie przejść bezpiecznie ciążę i urodzić zdrowe dziecko. Pracuje też z Planned Parenthood.

Dziennikarki kolorowych magazynów zauważają, że Christy w ogóle się nie starzeje i nieustannie zachwyca, a ona - dziś już 51-letnia kobieta - po prostu pozwala, by jej ciało i twarz dojrzewały razem z jej głową, bo piękno definiuje w inny sposób niż większość jej koleżanek po fachu. "Wszystkie te skojarzenia związane z pięknem płyną od wewnątrz, zawsze stamtąd rezonowały, ale trzeba trochę przeżyć, by to docenić. Najważniejsze to uświadomić sobie, że kształtujemy się dzięki lekcjom, które daje nam życie i to jest właśnie dla mnie prawdziwe piękno" mówi Turlington. Cóż, nazwać ją po prostu modelką byłoby sporym ograniczeniem. Przedrostek "super-", nadany jej jeszcze w latach 80., jest o wiele bardziej na miejscu.