Hurra! Już weekend! - Co gwiazdy robią w weekend?

AGNIESZKA SZULIM

Nie nudzę się z sobą

Od półtora roku nie byłam na wakacjach. W ubiegłym roku co tydzień nagrywaliśmy „Bitwę na głosy”, a teraz pracuję nad dwoma programami. Wychodzę z pracy na takiej adrenalinie, że zanim położę się spać, muszę obdzwonić wszystkich znajomych. Potem przychodzi czas na relaks, czyli wegetację na fotelu w stanie agonalnym. Koncentruję wszystkie siły na tym, żeby program był jak najlepszy. Jestem wobec siebie bardzo krytyczna i rzadko zadowala mnie to, co robię. Dlatego mam teraz najbardziej intensywny okres w życiu. Nigdy tak rzadko nie widywałam rodziców. Jedyną świętością są cotygodniowe spotkanie z przyjaciółką na plotki.

Nigdy nie nudzę się w swoim towarzystwie. Najlepiej czuję się w otoczeniu sterty gazet i książek. Czytam wszystko naraz. Na stoliku leżą rozgrzebane książki: Patti Smith „Poniedziałkowe dzieci”, „Kapelusz cały w czereśniach” Oriany Fallaci, „Wióry” Krzysztofa Vargi. Szukając tematów do programu, czytam prasę kolorową, przeglądam portale plotkarskie, nie wstydzę się tego, muszę być na bieżąco. Siłą rzeczy trafiam na teksty o sobie. Bawi mnie to, jak przekręcone są moje wypowiedzi.
W ciepłe miesiące przesiadam się z samochodu na miejski rower z koszykiem. Mam też nowy motor, ale nie traktuję go jako normalnego środka komunikacji. To raczej przygoda, a wyprawy nim są raczej samotne. Jestem za wygodna, żeby jeździć do pracy na motorze. Trzeba pamiętać o kombinezonie i kasku. Nie ma mowy o jeżdżeniu w sukience i na obcasach, co zdarza mi się na rowerze. W dzieciństwie weekendy spędzałam u dziadków w Raszynie. To były takie małe wakacje z zabawą w ogródku. Potem myślałam, że jestem stworzona do życia pod miastem. Jednak od roku znowu mieszkam w Warszawie. Zrozumiałam, że nie potrafię żyć poza miastem. Czasami, gdy dzwoni do mnie przyjaciółka z Gdyni i mówi, że właśnie biega po plaży, a ja słyszę warszawski gwar za oknem, chciałabym uciec nad morze. Jednak tu jest gwar, tu są ludzie, tu jest moja energia.

Cały czas myślę o tym, gdzie polecę, gdy skończy się program. Na razie mam już zarezerwowany hotel na Open’era. Zaznaczam wolne dni w kalendarzu. Muszę mieć na co czekać. Latem planuję podróż do Toskanii. Znajomi polecieli zimą do Tajlandii, a ja byłam w pracy, więc ominęły mnie kolejne wakacje. W tym roku nie pozwolę sobie na rezygnację z przyjemności.

Dowiedz się, co w weekend robi projektant Maciej Zień >>>