Gdy słyszysz: "Chanel", wiesz że czeka cię coś niezwykłego... Nie, to nie jest wstęp do reklamy paryskiej marki. Po prostu Karl Lagerfeld przyzwyczaił nas do niebanalnego (i przy okazji zachwycającego) łączenia stylu Coco Chanel, ze swoim genialnym wyczuciem smaku oraz trendów. Ostatnio projektant pokazał nam, że ten luksusowy dom mody nie "żyje" w odrealnieniu i dostosowuje się do potrzeb swojej grupy docelowej. Scenografia nawiązująca do spuermarketu? Modowo-feministyczny marsz modelek? Lagerfeld za każdym razem oferuje nam pewną opowieść dostosowaną do aktualnych wydarzeń, czy sytuacji. 

Czy tak jest i tym razem? Tutaj zdania są podzielone, przynajmniej jeśli chodzi o naszą redakcję. Nie będziemy chyba jedynymi osobami, które zaskoczył początek prezentacji linii haute couture na sezon wiosna-lato 2015. Na wybiegu pojawili się panowie w słomkowych kapeluszach (czyżby nawiązanie do sielankowego show RTW wiosna-lato 2010?), w kamizelkach, krótkich spodenkach, w ręku trzymający konewki lub tekturowe rośliny dopracowane w najmniejszych szczegółach. Co w Grand Palais robili modele przebrani za... ogrodników? Oczywiście pielęgnowali kwiaty - modelki w monochromatycznych kompletach w kolorach pomarańczy, cytryny oraz chabrowym... Niektóre z nich także miały na głowie słomkowe nakrycia głowy pokryte czarnym tiulem. Ot, taka przenośnia w klimacie tajemniczego ogrodu.

Potem nastąpiły wariacje na temat tweedowych marynarek i spódnic z dodatkiem cekinów, czy frędzli. Pojawiły się także inspirowane streetwearem wełniane czapki z woalką, czarne buty do pół łydki, płaszczyki i długie spódnice ołówkowe za kolano. Czeka nas chyba chłodna wiosna w tym roku... Mimo to Karl postanowił odsłonić modelkom sporo ciała. Skrócił długość żakietów, spódnice obniżył na biodra i wyeksponował nagie brzuchy od linii talii aż po linię kości biodrowych. Dosyć zaskakujące posunięcie. Możliwe, że teraz Chanel, tak jak Saint Laurent kłania się młodszym, bardziej odważnym klientkom. Ciekawe, które z nich zobaczymy w tym roku na czerwonym dywanie właśnie w takim looku. Bo może on okazać się estetyczną pułapką. Dlaczego?

Niektóre kroje i fasony z nowej kolekcji wyeksponowały krągłości nawet tak perfekcyjnie szczupłych ciał, jakie mają obecne na wybiegu Joan Smalls i Kendall Jenner. Czyżby dyrektor kreatywny Chanel nawrócił się na modłę prawdziwej kobiecości? Wczoraj piętnował dodatkowe kilogramy, dziś pokazuje, że modelki mają brzuchy i piersi i nie boi się cięciami skracać im sylwetek. Żeby nie zgubić talii, dodaje pasek wyglądający jak czarna tasiemka. Pod okiem ogrodników ozdabia swoje kwiaty aplikacjami, koronką, przezroczystymi tiulami i szyfonami. Bardzo Chanel. Choć dla bardziej niegrzecznych dziewczyn stworzono zestawy wyglądające na "lekko" rozprute i poszarpane. Nie pierwszy raz zresztą. Florystyczną bajkę zamknęły subtelne kreacje wieczorowe oraz suknia ślubna. Finał pokazu nagrodzono umiarkowanymi brawami - czyżby tym razem nie wszyscy krytycy mody chcieli pozostać dłużej w Tajemniczym Ogrodzie Lagerfelda?

Chanel haute couture wiosna-lato 2015 >>