ELLE: O botoksie znowu jest głośno, ale tym razem nie ma to związku ze zmarszczkami. Podobno równie dobrze rozprawia się z migrenami?

PIOTR ŚLIFIRCZYK: I tak, i nie. Toksyna botulinowa pomaga w zwalczaniu migren, które pojawiają się częściej niż 14 razy w miesiącu. Przy tych, które atakują rzadziej, nie jest już tak skuteczna. Nie do końca wiemy, dlaczego tak się dzieje, ale prawdopodobnie ma to związek z innym mechanizmem powstawania bólu w obu przypadkach.

Dla kogo jest to dobry zabieg?

Dla osób z przewlekłą migreną, o ile nie ma do niego przeciwwskazań takich jak zaburzenia krzepnięcia. Poza tym ostrzykiwanie toksyną botulinową jest bezpieczne, a powikłania, takie jak osłabienie siły mięśni, o których czyta się w badaniach, pojawiają się bardzo rzadko.

Jak wygląda zabieg? Czy tak jak w przypadku wygładzania zmarszczek można go zrobić w czasie przerwy na lunch?

Faktycznie jest dość szybki, bo trwa około 10-15 minut. Do tego bezbolesny, choć przez jakiś czas po nim skóra może być obrzęknięta i zaczerwieniona. Podczas niego robi się kilkanaście zastrzyków w okolicy głowy i karku. Zmniejsza to ryzyko pojawienia się migreny i siłę bólu. Po zabiegu można praktycznie od razu wrócić do codziennych zajęć, a jego efekt pojawia się po kilku dniach.

Migreny odchodzą w niepamięć?

Toksyna botulinowa zmniejsza ich częstotliwość i nasilenie, ale nie w każdym przypadku całkowicie eliminuje. Zabieg trzeba powtarzać co 8-12 tygodni. Dużym plusem jest jednak to, ze o ile dobrze tolerujemy toksynę, z czasem organizm nie staje się na nią oporny. Wręcz przeciwnie, badania dowodzą, ze z każdym kolejnym zabiegiem skuteczność wzrasta.

Czy taki zabieg mogę zrobić w gabinecie medycyny estetycznej? Kuszą reklamami…

Może go wykonać każdy przeszkolony lekarz. Ale najbezpieczniej zrobić go u neurologa. Chociażby z tego względu, ze tylko on potrafi w stu procentach stwierdzić, czy na pewno mamy do czynienia z migrena, a nie inna choroba powodująca bóle głowy.

Czy ostrzykiwanie toksyną botulinową ma minusy?

Tak, na pewno cenę, bo wynosi ona nawet 1000 zł, a zabieg trzeba powtarzać co dwa, trzy miesiące. I tak jak wspomniałem wcześniej, nie do końca sprawdza się u osób, które migrena atakuje tylko od czasu do czasu. Jak wtedy ją leczymy? Tradycyjnymi metodami, które są równie skuteczne co botoks. Częste migreny zwalczamy lekami przeciwdepresyjnymi, przeciwpadaczkowymi, na nadciśnienie, arytmie. Te, które pojawiają się od czasu do czasu, doraźnie środkami przeciwbólowymi z ibuprofenem lub paracetamolem. Przy silniejszym bólu najlepiej sprawdzają się leki z grupy tryptonów, na receptę. Tańsza alternatywa botoksu jest też ostrzykiwanie głowy i karku mieszanka sterydów i leków przeciwbólowych. Z jednej strony działają profilaktycznie, z drugiej łagodzą ból, na który nie pomagają tabletki albo gdy migrena trwa już kilka dni. Można też spróbować akupunktury czy przezczaszkowej stymulacji mózgu, choć według mnie są dużo mniej skuteczne. I oczywiście unikać czynników, które zwiększają
ryzyko migren. Atak może wywołać wino, sery pleśniowe, orzechy, zbyt krótki lub długi sen, a nawet drastyczna dieta, w tym głodówka.

A co zrobić, gdy ból już zaatakuje?

Od razu wziąć środek przeciwbólowy. Dowiedziono, że leki z grupy tryptonów przyjęte, zanim ból zdąży się rozwinąć, działają dużo skuteczniej. Warto schłodzić kark zimną wodą, położyć się. Pomaga też medytacja. 

 

 

* Piotr Ślifirczyk - koordynator ds. jakości i standardów medycznych z Medicover.