W ostatnich latach o Gwyneth Paltrow dużo mówi się w kontekście jej obsesyjnej wręcz walki o piękne ciało. Gwiazda ćwiczy, trzyma dietę, wydaje płyty z treningami i książki kucharskie. 41-letnia aktorka przyznaje, że piękne ciało to jedna sprawa, ale nie mniej ważny jest dla niej młody wygląd. Dlatego, jeśli chodzi o urodę, stawia na regularne zabiegi laserowe o nazwie Thermage.

- Zabieg nie jest bardzo inwazyjny. Tuż po nim, spokojnie idę na kolację i nie straszę ludzi. Niestety jest dość bolesny. To takie uczucie, jakby ktoś raził mnie prądem. Nie mniej jednak, już po jednym zabiegu mam wrażenie, że skóra wygląda młodziej o jakieś 5 lat - mówi Gwyneth Paltrow.

Aktorka nigdy nie odżegnywała się także od tego, że kiedyś sięgnie po bardziej inwazyjne sposoby na zachowanie młodości, takie jak operacje plastyczne. Gwiazda mówi, że boi się iść pod nóż i w tym momencie swojego życia raczej nie zdecydowałaby się na zabieg chirurgiczny. Podkreśla jednak, że nie wie czy w wieku 50 lat nie zmieni zdania.

Gwiazda pewna jest tylko jednego. Nigdy więcej nie postawi na botoks. Gwyneth próbowała zabiegu i uważa, że wyglądała po nim koszmarnie.

W pielęgnacji cery najważniejsze jest dla niej złuszczanie, które wykonuje w domu cztery razy w tygodniu oraz peelingi chemiczne, które pozwalają jej zachować świeżą cerę.

Gwyneth nie jest jednak idealna. Ma jeden nałóg, z którym nie jest w stanie się pożegnać i który z pewnością nie służy ładnej cerze. Palenie.

Gwyneth Paltrow, fot. East News


Rihanna i jej sposób na odchudzanie>>