Znaki rozpoznawcze: bardzo mocne brwi, figura klepsydry i być może już wkrótce tytuł najmłodszej miliarderki świata. Chodzi o Kylie Jenner. Z majątkiem wycenianym na prawie 900 milionów dolarów przebiła słynną siostrę Kim Kardashian. Nieźle jak na 21-latkę. Tylko że patrząc na nią, nikt nie zgadłby jej prawdziwego wieku. Z nienaturalnie wielkimi ustami, zasłoną sztucznych rzęs sięgającą idealnie gładkiego czoła i do perfekcji wykonturowaną twarzą Kylie wygląda na minimum 10 lat więcej. I to właśnie ona jest wzorem do naśladowania dla milionów dziewczyn z całego świata, zarówno nastolatek, jak i tych, które już dawno uzyskały pełnoletniość.

Dowód? Wystarczy spojrzeć na instagramowe konta tysięcy dziewczyn z całego świata. Królują tam przerysowane makijaże, które bardziej przypominają charakteryzację do filmu kostiumowego niż codzienne stylizacje. Na zdjęciach ciężko rozpoznać twarze bohaterek, bo są zakryte grubą warstwą podkładu, brązera, szminek i cieni ­niczym klony Kylie Jenner albo promującej podobny kanon piękna Hudy Kattan, blogerki i właścicielki marki makijażowej Huda Beauty. O ile jednak mająca irakijskie korzenie Huda ze swoją śniadą cerą i ciemną oprawą oczu dobrze wygląda w mocnym makijażu, to niekoniecznie pasuje on do słowiańskiego typu urody. Często taki make-up jest wulgarny, dodaje lat i szpeci. Dlatego znana makijażystka gwiazd (m.in. Magdy Cieleckiej i Kasi Sokołowskiej) Sylwia Rakowska zainicjowała na Instagramie akcję #twarztoniepisanka. Zachęca dziewczyny do zamieszczania naturalnych makijaży, „bez strobingu, konturingu i groteskowych brwi, żeby kobiety nie wyglądały jak tanie i spreparowane podróbki Barbie”. Ostrzega przed nieumiejętnie zrobionym makijażem permanentnym i „efektem rodem z Dubaju”. 

Wszystko zaczęło się od postu, który Sylwia zamieściła po ceremonii rozdania Złotych Globów. – Zwróciłam uwagę na makijaże światowych gwiazd, eksponujące ich naturalną urodę – tłumaczy. – Przy okazji dodałam, że przykro mi, że Polki przesadzają z make-upem, zamiast skupić się na podkreśleniu swoich atutów – dodaje. Rozpętała się afera, na makijażystkę wylała się fala hejtu od instagramerek, które – jak uważa Sylwia – nie zrozumiały jej przekazu. – Nie jestem przeciwniczką makijażu. To by była hipokryzja, bo przecież z tego żyję. Ale chodzi o to, żeby nie przesadzać ani nie zmieniać się w karykaturę – mówi. Sama, gdy maluje modelki czy klientki, nakłada podkład aerografem Temptu, co daje efekt pięknej skóry bez widocznego make-upu. – Lubię naturalną, czystą skórę. Tendencja u Polek do przerysowanych brwi, rzęs, ust wynika z tego, że nie są zadowolone ze swojego wyglądu – zauważa. – Jesteśmy zbyt samokrytyczne, nie mówimy sobie komplementów, rzadko słyszymy je od mężczyzn. Panuje przekonanie, że po 35. roku życia kobieta jest już stara, więc za wszelką cenę musi się upiększać, odmładzać. Absurdem jest dla mnie to, że ostrzyknięta twarz uchodzi u nas za synonim zadbania. Dla mnie dbanie o siebie to akceptacja siebie, zdrowa dieta, ćwiczenia, dobrze dobrane pielęgnacja skóry i makijaż, czas na relaks. Poprawki na twarzy powinny być dopiero na kolejnym miejscu.

Podobnie uważają Patrycja Toczyńska i Carolina Adamczak, autorki projektu „Less is more. Naturalnie piękne kobiety”, którego celem jest promowanie minimalizmu i naturalnego piękna w każdym wieku i rozmiarze. Ich zdaniem brakuje pozytywnych bohaterek, które nie wstydzą się przyznać do swojego wieku, zaakceptować upływu czasu i zmian, które są jego wynikiem. Dlatego zaprosiły kobiety, które akceptują swoje zmarszczki, bliska jest im filozofia „less is more” i zgodziły się pokazać bez makijażu, retuszu i obróbki w programach graficznych. Ich siłą jest autentyczność, naturalność i styl życia, pozwalający wydobyć wewnętrzne piękno. – Współpracowała z nami Aneta Kolendo-Borowska, założycielka marki Bless Me, która wytwarza naturalne oleje  do skóry i każdej bohaterce wykonała na planie liftingujący masaż japoński. W sesji wzięły udział m.in. Beata Sadowska, która promuje zdrowy i aktywny styl życia, a przede wszystkim naturalny  wygląd, fotografka Lidia Popiel, która świadomie rezygnuje z koloryzacji włosów, czy 83-letnia aktorka i ikona mody Helena Norowicz, która została modelką w późniejszym wieku. Piękne, stylowe, inspirujące, dobrze się czują we własnej skórze. Zarówno w makijażu, jak i bez niego.

 

Bo to właśnie dobre samopoczucie jest kluczem do piękna. Jak wynika z raportu Philips Global Beauty Index 2018 dla 72 proc. Polek to właśnie ono jest ważniejsze od wyglądu. Pewności dodaje nam zdrowie (40 proc.) i szacunek do siebie (31 proc.). I choć połowa z nas czuje presję, by wyglądać atrakcyjnie, chcemy też być zadbane dla samych siebie. Aż 63 proc. woli, żeby ich skóra wyglądała zdrowo niż młodziej za wszelką cenę. A jak u nas z samooceną? 56 proc. Polek uważa się za piękne (o 13 proc. więcej niż trzy lata temu). Wypadamy lepiej niż Brytyjki (34 proc.), ale sporo brakuje nam do Hindusek (96 proc.), Chinek (90 proc.) i Turczynek (87 proc.). Warto więc skorzystać z rady Mary Kay Ash, założycielki kosmetycznego imperium, i nawiązywanie nowych znajomości zacząć od komplementu. Zamiast krzywić się na własny widok w lustrze, uśmiechnąć się. Zrobić sobie dzień bez makijażu. A w torebce mieć czerwoną szminkę i sięgać po nią, gdy tylko mamy na to ochotę.
 

Tekst: Marta Krupińska