Festiwal muzyki elektronicznej w Płocku odbył się po raz 13. Choć wcześniej zmieniał nazwy (od Astigmatic, przez Femev aż do Audioriver) konsekwentnie budował markę aż dziś doszedł do poziomu zagwarantowanego przez niemal 100 DJ-ów na 9 różnych gatunkowo scenach. Wśród nich są stali goście, tacy jak Lazarus czy Catz'n Dogz, którzy płocką plażę wpisują w swój kalendarz niemal co rok. Ale są też świetne debiuty a wędrówka między scenami potrafi zafundować przystanki, których się nie spodziewasz. Bo albo właśnie osłupiejesz na widok kreskówkowej Giorgii Angiuli albo zatrzymasz się dla ciężkich bitów Johna  Talabota. Tak, Audioriver edukuje na mniejszych scenach a na głównej zapewnia rozrywkę na najwyższym światowym poziomie.

Wśród headlinerów Audioriver 2018 pojawiły się świetne nazwiska i uznane nazwy, spośród których wybraliśmy przede wszystkim brytyjską szkołę electro (sorry Kavinsky, zdradzamy chwilowo Francję).  To naszy prywatny line up:

Maribou State 

Koncert muzycznego dance'owego projektu Chrisa Davidsa i Liama Ivory'ego okrasiły monumentalne księżycowe wizualizacje od Visual Family Collective. Brytyjczycy w zeszłym roku wydali nowy album "Kingdoms In Colour", ale publiczności zafundowali powrót do debiutanckiej płyty "Portraits". Ze sceny popłynęły więc numery "Midas" i "Steal" wykonane przez Holly Walker. 

 

Bonobo

Mimo, że Simon Green jest częstym gościem na polskich scenach, w tym roku wybrał tylko Audioriver. I jak zwykle nie zawiódł. Producent wystąpił w rozszerzonym składzie z instrumentalistami i wokalistami, dzięki czemu koncert miał momenty nostalgiczne, wolniejsze, aby za chwilę rozkręcić się i porwać wszystkich do tańca. Nie zabrakło numerów jak „Cirrus” czy „Kiara”, które dzięki obecności bandu przenikały na nowo nawet najwierniejszych fanów. Przez wielu występ Bonobo został uznany za jeden z lepszych na Audioriver, pojawiły się jednak również opinie, że nie był to dobry wybór na Main Stage. My absolutnie zgadzamy się z tymi pierwszymi. 

Richie Hawtin

Legenda techno i minimalu Richie Hawtin w Płocku wystąpił z 75-minutowym projektem Close - Spontaneity & Synchronicity (zagranym między innymi na Coachelli 2017), w którym obok muzyki ważne są maszyny: syntezatory, kamery, mechanizmy. Richie snuje swoje przesłanie wokół związku między ludzką kreatywnością i innowacyjnymi technologiami.  Manipuluje więc podstawowymi dźwiękami, automatami perkusyjnymi, sntezatorami, linią basu, rytmem perkusji. Miesza mechanikę z ludzkim czynnikiem - Ci, którzy byli pod sceną Audioriver widzieli, jak w muzyce uczestniczy całe jego ciało.

Giorgia Angiuli live i jej technozabawki 

Richie Hawtin rzeczywiście był gwiazdą na mainstage. Natomiast wielkie show dała Giorgia Angiuli – włoska dj-ka i producentka rezydująca we Florencji. Jej image można opisać jako europejską interpretację japońskiego kolorowego, dziecięcego stylu. Tak samo prezentuje się jej muzyka: psychodeliczny mix w połączeniu z odgłosami wybranych zabawek jak delfin na baterie, czy zabawkowa gitara. Prawdziwe odkrycie płockiego festiwalu. 

Bass Astral nie zawiódł 

Już po woli tradycją staje się wizyta na płockiej plaży formacji Bass Astral x Igo. Jak zwykle swoim dalekim od mainstreamu live actem porwali publiczność pogrążoną w rockowo-chocholim tańcu. Bo chłopaki mają rockowe zacięcie, które sprzedają pod płaszczykiem elektronicznych bitów wzbogacanych świetnym wokalem Igora. Do tej muzyki tańczy się tak, że nie wiadomo, kiedy robi się jasno. Bass Astral x Igo są stworzeni do występów na żywo. Spróbujcie stać nieruchomo przy takich numerach jak "Juno" albo "It's only emotion". Nie da się.

Jan Blomqvist & Band

Po świetnym występie brytyjskiego zespołu Vessels, na Main Stage pojawił się wyczekiwany przez wielu, reprezentant berlińskiej sceny, Jan Blomqvist w towarzystwie instrumentów: perkusji i klawiszy. Energetyczny set, w połączeniu z wokalem producenta i wsparciem świetnych instrumentalistów, sprawił, że publiczność oszalała – z tłumu padały również oferty matrymonialne a w momencie problemów technicznych, trio otrzymało salwę okrzyków i braw od wzgórza po zatłoczoną płocką plażę. Nie dziwi więc nas fakt, że po występie na Audioriver, muzyk napisał na swoim Instagramie, że spotkanie z płocką publicznością, było do tej pory najlepszym „gigiem” zespołu w tym roku. I wzajemnie.

Sun/Day

Niedziela na Audioriver to idealny dzień dla fanów house, deep house, techno, downtempo czy drum’n’bass. Dwie sceny rozmieszczone pośród łapaczy snów, hamaków, leżaków, pozawieszanych kul dyskotekowych, kwiatów i puszczanych baniek mydlanych tworzą niepowtarzalny klimat. W tym roku do gustu głównie przypadła nam First Stage, gdzie przywitał nas świetny set Raidho z wolniejszą elektroniką wymieszaną z elementami etnicznymi i progresywnymi. Po nim kolejna uczta – Leon b2b Glasse. Wszyscy fani polskiej sceny elektronicznej wiedzą, że po tych panach można się spodziewać setu, przy którym nie da się nie tańczyć. Tak też było. Be Svendsen ze swoim, jak to określa, „szamańskim techno”, wpisał się perfekcyjnie w klimat i scenerię Sun/Day. Po nim wystąpił Rampue Live, którego set nie pozwolił opuścić zajętego do tańca miejsca nawet na chwilę. 

 

 

Kino

Jak co roku rola festiwalu nie ograniczyła się tylko do koncertów, ale również festiwalowicze mogli podyskutować z wybranymi gwiazdami na tematy takiej jak: przyszłość reprezentowanej przez nich muzyki (debata Quo Vadis Techno). Warto zauważyć, że w tym roku również organizatorzy zmienili nieco formułę imprez towarzyszących: w lokalnym kinie „Przedwiośnie” mogliśmy zobaczyć historię izraelskiego choreografa Ohada Naharina – autora nowatorskiego języka tańca – Gaga (film Mr Gaga), ale również pojawiła się propozycja z nieco innego bieguna  „Barany – Islandzka opowieść”.