O pokazie Ani Kuczyńskiejrozmawiano jeszcze przed samym wydarzeniem. Dziennikarze chwalili projektantkę za skupienie się przede wszystkim na ubraniach, a nie na show. Pokaz odbył się w końcu o godzinie 15, a nie późnym wieczorem, jak bywa zazwyczaj przy prezentacji kolekcji. Zamiast kolorowych drinków podano na początku wodę, a wśród gości przybyłych do hotelu Bristol w Warszawie, były głównie osoby z branży, gwiazdy związane z marką i modelki. Ścianka owszem była, ale robiono na niej zdjęcia na pamiątkę dla Ani, a nie ze względu na prasę plotkarską.

Wracając jednak do samej kolekcji, bo to przecież ona była wczoraj w centrum uwagi, Lava uwiodła wszystkich swoją nonszalancją i nieoczywistym podejściem do poruszanych tematów. Kolorem przewodnim pokazu została czerń, a dokładniej jej dwa odcienie: Couture Black i Bohemian Black (nie bez powodu w wymaganym dress codzie obowiązywała właśnie ta barwa). Gdzieniegdzie w kreacjach przebłyskiwał także szlachetny granat oraz „Aperitif Grey”. Ania Kuczyńska żonglowała kontrastami i zaprzeczała stereotypom. Kobiecość była u niej surowa i męska, męskość za to subtelna i kobieca. Projektantka jak zawsze wierna swojemu minimalizmowi, tym razem zainspirowała się kulturą protestancką. Perwersja i religia w duecie? Nikt nie zrobiłby tego z większym wyczuciem i smakiem niż Kuczyńska. Modelki chwilami przypominały grzeczne i ułożone uczennice, by po chwili pojawić się w transparentnych wyzywających sukienkach. Uwagę zwracały także bransoletki przewiązane wokół kostek, niebezpiecznie przypominające różańce.

Projektantka ograła oversize delikatnym podkreśleniem talii i lekkością przezroczystych akcentów. Bufiaste rękawy, obniżona linia ramion, marszczenia oraz geometryczne cięcia – to te elementy świadczą o tym, że Kuczyńskajest mistrzynią detalu i nowoczesnej formy. Matowa dziewicza wełna zagrała w kolekcji z francuskim tiulem i bawełną. Zachwycały zarówno spódnice związane troczkiem, spodnie z wysokim stanem, jak i ukochane przez projektantkę szmizjerki, czy proste kurtki. Transparentne tkaniny użyte w kolekcji to także pretekst do pokazania nowej linii bielizny ANIA KUCZYŃSKA/ LE PETIT TROU. Stroje kąpielowe, body – nawiązywały do krojów współczesnych lat osiemdziesiątych inspirowanych bondage.

Lava to także hołd oddany bohemie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Ania Kuczyńskaskupiła się na projektach przesiąkniętych wolnością i nastawionych na kult jednostki. W kolekcji widzieliśmy grochy, gwiazdki, a nawet garnitury w klimacie paryskiego szyku. W Lawie wyczuwa się ducha Saint Laurent, nieprzypadkowo zresztą. Jedną z muz Kuczyńskiej była Loulou de La Falaise – zajmująca się biżuterią dizajnerka, współpracująca z samym Yvesem. Inspiracją do stworzenia ubrań na sezon jesień-zima 2014/2015 stały się także płynne linie i organiczne kształty widoczne na obrazach amerykańskiej malarki Georgii Totto O'Keeffe.

Po pokazie goście otrzymali czarne mydło przypominające węgiel, które ma rozjaśniać skórę. Sadza, która wybiela? Czy to nie inspirujące? Ania Kuczyńska nieoczywistą grę opartą na przeciwieństwach opanowała do perfekcji.

Ania Kuczyńska "Lava" jesień-zima 2014/2015 - Zobacz zdjęcia>>

Tekst Agata Wojtczak