Mit #1. Oleje najlepiej nawilżają skórę

Fakt: w rzeczywistości mogą nawet ją przesuszać. Jak to możliwe? Nawilżanie to tak naprawdę złożony proces – aby cera uzyskała optymalny poziom nawilżenia na wszystkich poziomach, potrzebuje trzech kluczowych substancji. Są to: humektanty (składniki wiążące wodę, np. kwas hialuronowy, aloes, gliceryna), związki zmiękczające warstwę rogową (skwalen, ceramidy, mocznik, kwasy PHA i AHA, np. mlekowy) oraz emolienty, do których należą m.in. oleje, masła, woski. Te ostatnie substancje tworzą na powierzchni okluzyjny film, który chroni przed ucieczką wody z głębszych warstw skóry, ale same w sobie tej wody nie dostarczają. Oznacza to, że smarowanie twarzy wyłącznie olejami może ją odwodnić.

Oleje mogą bardzo dobrze wpływać na kondycję cery, ale tylko jeśli w swojej pielęgnacji połączysz je z innymi substancjami o działaniu nawilżającym.

Najlepszy dla skóry miks znajdziesz w kremach zawierających zarówno oleje/masła, jak i humektanty oraz związki zmiękczające. Dobry skład pod tym kątem ma np. naturalny krem Konfitura Róża-Malina od Ministerstwa Dobrego Mydła (zawiera m.in. olej z nasion dzikiej róży, glicerynę, skwalen, kwas mlekowy – czyli komplet najlepszych substancji nawilżających). Zamiast kremu możesz stosować też nawadniające serum, a na nie kłaść cienką warstwę oleju, który „zamknie” wilgoć wewnątrz skóry. Dobrym wyborem będzie np. Sensum Mare Algorich oparte na wodzie z lodowca, z dodatkiem kwasu hialuronowego, argininy i odmładzającego ekstraktu z 7 alg.

Mit #2. Kremy anti-aging trzeba zawsze dobierać do swojego wieku

Fakt: o skuteczności kremu przeciwzmarszczkowego świadczy wyłącznie obecność składników aktywnych. Żeby kosmetyk zadziałał, musi zawierać na przykład retinol, witaminę C lub peptydy. Informacja na opakowaniu, że dany krem przeznaczony jest dla osób w wieku 30+ czy 50+ to tylko sugestia i podpowiedź, że są w nim zawarte silniejsze substancje przeciwstarzeniowe. Tak naprawdę jednak po 30. roku życia można stosować niemal każdy składnik anti-aging o dowolnej mocy, bo to czas, gdy produkcja kolagenu spada i stymulowanie skóry do jego produkcji pozwoli ci przedłużyć młodość. Nie ma więc przeszkód, by 30-latka aplikowała krem z oznaczeniem 50+ jeśli akurat potrzeby jej skóry są zwiększone.

Mit #3. Silikony w kosmetykach są szkodliwe i zatykają pory

Fakt: silikony są niesłusznie demonizowane – to jedne z najlepiej przebadanych substancji w kosmetyce, które nie wywołują podrażnień i mają bardzo niski potencjał komadogenny. Wiele badań potwierdza, że alergie na ten składnik zdarzają się niezwykle rzadko. Silikony wskazywane są też jako bezpieczniejszy zamiennik naturalnych olejów i parafiny w kremach dla skóry tłustej i problematycznej. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) rekomenduje je w kremach i balsamach do skóry atopowej, a szereg instytucji (m.in. europejski Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów) potwierdził, że silikony nie są toksyczne dla ludzi. Co więcej – jedna z odmian silikonu, symetykon, wykorzystywana jest jako składnik leków doustnych łagodzących wzdęcia. Nie ma więc powodów do tego, by unikać kosmetyków z silikonami w swojej pielęgnacji.

Mit #4. Tłusta, trądzikowa cera nie wymaga nawilżania

Fakt: nawet gdy cera się przetłuszcza i ma skłonności do trądziku, trzeba ją nawilżać – oczywiście w nieco inny sposób, niż suchą. Ludzkie sebum nie zawiera wszystkich potrzebnych substancji nawilżających, zwłaszcza tych mających za zadanie nawadniać głębsze warstwy skóry. Dlatego jeśli twoja twarz szybko się wyświeca, postaw na lekkie, niekomadogenne kremy, które łatwo się wchłaniają. Na rynku znajdziesz sporo produktów, które dodatkowo zawierają substancje antybakteryjne i normalizujące pracę gruczołów łojowych. Możesz sięgnąć na przykład po Matująco-Detoksykujący Krem Lojalny Wybawca od Body Boom idealnie wpisujący się w potrzeby cery mieszanej i tłustej. Jego wegański skład zawiera regulujący olej z konopi siewnej oraz rozjaśniający przebarwienia ekstrakt z limonki. Dobrym wyborem będzie też Normalizujący krem na dzień od Vianka. To hit wśród internautek - większość użytkowniczek daje mu ocenę 4 lub 5/5. Znakomicie nawilża, a przy tym koi trądzikową skórę oraz długotrwale ją matuje.

Mit #5: Makijaż szkodzi skórze i przyspiesza jej starzenie

Fakt: makijaż dobrze dobranymi kosmetykami może wręcz opóźniać procesy starzenia. Podkład działa jak dodatkowa tarcza ochronna dla skóry i w niewielkim stopniu zabezpiecza ją przed bezpośrednią ekspozycją na promieniowanie UV. Pomaga też utrzymać właściwy poziom nawilżenia, a niektóre z podkładów zawierają dodatkowe składniki anti-aging, rozjaśniające przebarwienia, antybakteryjne itp. Przykładem może być stworzony przy współpracy z lekarzami medycyny estetycznej kultowy IT Cosmetics CC+ Cream SPF 50.

Makeup może szkodzić wtedy, gdy używasz formuły niedostosowanej do swojego typu cery (np. ciężki, tłusty fluid przy skórze trądzikowej) oraz niedokładnie go zmywasz.

Warto pamiętać, że istnieje naturalna alternatywa dla zwykłych kosmetyków do makijażu – podkłady mineralne. Bazują one na w pełni naturalnych substancjach, takich jak tlenek cynku, mika czy dwutlenek tytanu. Są hipoalergiczne, działają antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Stosując np. podkłady i korektory Annabelle Minerals czy Bare Minerals, możesz wręcz poprawić stan swojej cery.

Mit #6. Filtry SPF stosuje się tylko latem

Fakt: jeśli chcesz jak najdłużej zachować młodą cerę, powinnaś nakładać na twarz kremy z także wtedy, gdy na zewnątrz nie ma słońca. Tak naprawdę główną rolę w procesach fotostarzenia odgrywa niewidzialne dla oka promieniowanie UVA. Przenika ono przez chmury i szyby, więc jesteś narażona na nie praktycznie wszędzie – w domu, w biurze, jadąc samochodem. Dlatego tak ważne jest stosowanie filtrów SPF z szerokim spektrum ochrony przed promieniami UVB i UVA. Oto przykładowe:

Zobacz też: 7 kremów z filtrem SPF 50, które nie są tłuste i nadają się pod makijaż

Mit #7: Parabeny w kosmetykach są szkodliwe i trzeba ich unikać

Fakt: nie zostały dotąd opublikowane żadne przekonujące badania naukowe, które potwierdziłyby, że parabeny mają zły wpływ na zdrowie ludzi. Przekonanie, że ingerują one w układ hormonalny zostało oparte na wynikach eksperymentu z 2004 roku, który był pełen uchybień i nieścisłości. W jednym z późniejszych badań z 2007 roku ochotnicy aplikowali na całe ciało kosmetyk z 2% zawartością butylparabenu przez tydzień – i mimo, że była to dawka kilkukrotnie większa niż stosuje się zwyczajowo w kosmetykach (najczęściej jest to 0,3%), w raporcie nie stwierdzono żadnego negatywnego wpływu parabenów na układ hormonalny. Wniosek? To, że kosmetyk ma napis „paraben-free” nie oznacza, że jest bezpieczniejszy. Po pierwsze: substancje te używane są jako konserwant w przemyśle kosmetycznym od blisko 100 lat, a ich rolą jest hamowanie rozwoju drobnoustrojów. Skutki aplikowania zepsutych kosmetyków na skórę mogą być więc dużo bardziej poważne. Po drugie, producenci chcąc za wszelką cenę umieścić na opakowaniu chwytliwy zwrot „paraben-free”, często stosują w kosmetykach mniej popularne i gorzej przebadane konserwanty, których wpływ na zdrowie nie jest tak dobrze udokumentowany i sprawdzony jak w przypadku parabenów.