Monika Kapłan, właścicielka marki This Is Commitment

Marta Kowalska/ELLE.pl: Pamiętasz taki trend jak cocooning? Pojawiał się w trendbookach już lata temu. Kokonowanie się, otulanie na długo wyprze pozostałe funkcje mody?

Monika Kapłan: Mam wrażenie, że zjawisko „cocooning” istnieje w modzie od zawsze. Nie jest trendem, chwilową „zajawką” lecz starą jak świat potrzebą ochrony człowieka przed czymś, co mu nie służy oraz potrzebą otulenia się czymś co daje mu poczucie bezpieczeństwa i przyjemność. Czasem tym kokonem jest „zbroja” w postaci marynarki, kiedy trzeba „stawić czoła” światu zewnętrznemu (wtedy czerpiemy radość z konfrontacji) a czasem zakładamy miękki dres, żeby poczuć luz i wolność swojego ciała. W obecnej sytuacji, ze względu na mniejszą konfrontację ze światem zewnętrznym mamy czas na to drugie. Pewnie za rok część z nas wyskoczy z dresów i z wielką przyjemnością „wbije się” z powrotem w niewygodny garnitur, tudzież sukienkę. Moda kołem się toczy.

Od początku filarem Twojej marki miał być dres czy zmieniałaś strategię na szybko, pod wpływem wydarzeń?

Dresy są w kolekcji od początku mojej działalności. To naturalny element stroju sportowego. Postanowiłam rozszerzyć tę linię po tym jak przeanalizowałam rankingi sprzedaży dotychczasowych produktów. Po prostu dresy sprzedały się najlepiej, najszybciej. To był sygnał, że jest potencjał w tej kategorii. Dość pragmatyczne podejście.

Koleżanki mi mówią, że te dresy Commitment chce się raczej pokazać niż w nich ukryć. Chciałaś takiego efektu?

Tak. Lubię ładne przedmioty niezależnie od tego czy doświadcza się ich w samotności czy w większej grupie. Wierzę, że można „pokazać się” samemu sobie i nie przeglądając się w oczach innych czerpać z tego radość. To bardzo przyjemne i pożyteczne doświadczenie. 

Mam wrażenie, że This Is Commitment to taka marka "do czytania". Trochę dla wtajemniczonych, trochę dla intelektualistek i marzycielek. Takich, co lubią aurę jogi, ale pooglądałyby też sobie stare mecze tenisa albo zdjęcia z licealnego w-fu. Rządzi nami nostalgia?

Mną na pewno. Mam naturę nostalgiczną, lubię sentymentalne powroty do czasów PRL, podstawówki, zajęć wf. Na szczęście obok mnie jest Kama, młodsza, odważna, mgliście pamiętająca PRL. Ten nasz duet (czasem burzliwy) chroni nas zarówno przed „cepelią” jak i instagramowym „kopiuj-wklej”.

Myślisz, że wrócimy do sportów retro? Arystokratycznych, z klasą? I trochę w nich nowocześnie pobałaganimy?

Nie wiem nic o arystokracji bo nigdy jej nie doświadczyłam. Ale mam takie ciche marzenie związane z jogą w kontekście „klasy” i „retro”. Joga powszechnie przywołuje dwa skojarzenia: joga etniczna, egzotyczna, zakorzeniona w Indiach. Oraz ta globalna, sportowa, funkcjonalna, minimalistyczna.  
W This Is Commitment eksplorujemy trzeci, zupełnie nowy wymiar estetyczny: joga europejska, czerpiąca z kodów estetycznych rodzimych dyscyplin, pochodnych jodze: gimnastyka szkolna, akrobatyka, gimnastyka artystyczna. Innymi słowy: retro sport. Tak nakreślony wymiar poszukiwań daje możliwość stworzenia kolekcji, która jest i krawiectwem i nonszalancją, i niesie w sobie pierwiastek elegancji. Innymi słowy: klasy. Tak widzimy styl naszej „brand persony”.

Bohaterka Twojej nowej kolekcji ma wiek czy go nie ma? Jest bardziej Joan Didion z Paryża czy dziewuchą z Saskiej Kępy?

Bohaterka naszej kolekcji jest jak Joan Didion w dresach.  Wyobrażam sobie, że eleganckie kobiety w każdym wieku, czasem są w sukienkach a czasem w dresach. My sprzedajemy dresy, zatem nasza Joan jest w dzianinie. Ale nadal elegancko: połączyłyśmy dresy z retro mokasynami i stylowymi okularami!

Dlaczego Irena Wielocha? 

Bardzo podoba nam się typ urody Ireny. Szlachetna, naturalna, klasyczna. A do tego z ciekawą historią przemiany w dość niespotykanym wieku. Irena zmieniła swój styl życia w wieku prawie 50 lat. Zaczęła ćwiczyć, rzuciła palenie, schudła 20 kilogramów. Uważam, że to bardzo inspirująca historia.

Puszczasz z Ireną oko do branży? 

Nie sądzę. Nie taka intencja. Po prostu chcemy pokazywać pięknych ludzi. To nie jest żart.

Bo i ostatnie okoliczności śmieszne nie są. Jeśli chcesz szyć w Polsce, to będziesz dokładać do biznesu? 

Chcę szyć w Europie. I nie dokładać. To jest możliwe choć z pewnością w takim modelu biznesowym nie ma szans na szybkie zyski. 

W komunikacji odczarowujesz poliester. To uczciwe. Słyszałam to już od kilku marek, które robią dresy. Podobno nie da się zrobić trwałego produktu bez domieszki poliestru. To prawda?

Może to zabrzmi kontrowersyjnie ale poliester, podobnie jak inne włókna syntetyczne są bardzo pożyteczne w modzie, szczególnie sportowej. Przetestowałyśmy wiele składów dzianin i opcja recyklingowanego poliestru w niewielkim procencie naprawdę działa na korzyść noszenia. Dzianina się mniej deformuje, nie trzeba jej tak często prać by wróciła do pierwotnego kształtu. A częste pranie nie jest przecież ekologiczne. Do ekologii należy podchodzić z rozsądkiem i nie dać się złapać na tzw. green washing.

Biznes mody masz pod lupą od wielu lat. Czytałam na studiach kilka Twoich projektów, wnioski z badań fokusowych, którymi rozpoczynałaś wprowadzanie marek na rynek. Tak samo budowałaś swoją markę, czy teraz to bardziej wielowątkowe i nieprzewidywalne? 

Tworzyłam strategię This Is Commitment według zasad, których nauczyłam się wcześniej, pracując dla innych marek modowych. A potem przyszedł czas weryfikacji i okazało się, że „wiem, że nic nie wiem” ☺ Jedno wiem na pewno: można nauczyć się wiele z książek, z pracy dla innych ale prawdziwy test dojrzałości przechodzi się dopiero przy tworzeniu własnego biznesu. Nawet tego w mikroskali.

Po co dziś robić modę? To ma jeszcze sens?

Lubię modę. To branża, w której czuję się jak ryba w wodzie. Odnalazłam ją dla siebie wcale nie tak przypadkowo. Mocno się starałam, żeby w niej pracować. I jakby ktoś mnie zapytał: czy gdybyś miała raz jeszcze zadecydować o swojej karierze to co byś wybrała? Ja wybrałabym modę. Nigdy mnie nie rozczarowała, w każdych czasach widzę dla niej i dla siebie sens. Brzmi jakoś tak idealistycznie ale naprawdę tak jest. Ekscytują mnie zmiany branżowe, zastanawiam się co będzie z sieciówkami, czy polskie szwalnie przetrwają, co się zadzieje z centrami handlowymi.  Moja intuicja prowadzi mnie w stronę mody zrównoważonej, nie marzę o wielkim biznesie; czuję, że idą czasy ku modzie jakościowej i bardziej refleksyjnej. Jeżeli to prawda to na pewno to wszystko ma sens. A i moja praca również.