Nie musisz wybierać się na egzotyczne wakacje w środku zimy, by ożywić koloryt cery oraz nadać jej złoty glow. Znamy lepsze i tańsze sposoby na oliwkową karnację – oto one.

Sposoby na zimową opaleniznę: opalające kropelki

Są banalnie proste w zastosowaniu, dlatego uwielbiają je redaktorki beauty i modelki będące w wiecznym pośpiechu. Zamknięte są w buteleczce z pipetką, za pomocą której z łatwością odmierzysz kilka kropelek – wymieszaj je w zagłębieniu dłoni z ulubionym kremem nawilżającym albo serum. Rozprowadź kosmetyk na twarzy i pozostaw do wchłonięcia. To tyle!

Dlaczego ten sposób jest lepszy niż stosowanie samoopalaczy w kremie? Ilość olejku samoopalającego możesz łatwo dozować dodając (w zależności od efektu, który chcesz uzyskać) od 1 do 3 kropel na porcję kremu do twarzy. Możesz dodawać go także do balsamu i w ten sposób uzyskać naturalną opaleniznę rąk, nóg lub dowolnej części ciała. Olejkowa formuła pachnie bardzo przyjemnie, świeżo i owocowo, w przeciwieństwie do chemicznej woni samoopalaczy. Dodatkowo wzbogaca kremy o dodatkowe substancje nawilżające, dzięki czemu cera staje się gładsza i miększa z dnia na dzień. Najlepsze efekty uzyskasz, gdy będziesz stosować olejek samoopalający kolejno przez 3-4 dni – karnacja będzie nabierać coraz bardziej złotawego odcienia i utrzyma się dłużej.

Sposoby na zimową opaleniznę: nocne serum odmładzająco-opalające

To kolejny przykład genialnego kosmetyku typu multitasker: z jednej strony nadaje cerze złotawy blask, a z drugiej pomaga głęboko ją zregenerować i wygładzić zmarszczki. Serum Tan-lux ma formę odżywczego olejku, który nakłada się wieczorem na twarz i szyję. Zawiera 6 olejków w czystej postaci: Malina, Kendi, Argan, Marula, Jojoba i Morela plus witaminę B5, C i E. Najważniejszym składnikiem kompozycji jest przeciwzmarszczkowy Cell Regen C, który pomaga odbudować zapasy kolagenu w skórze.

Wystarczy jedna noc, by rano zauważyć wyraźne efekty działania olejku – cera jest promienna, wygląda na wypoczętą i wizualnie młodszą. Zyskuje też delikatną, ciemniejszą poświatę ze złotym blaskiem. Dzięki właściwościom nawilżającym serum, staje się też bardziej jędrna i sprężysta.

Sposoby na zimową opaleniznę: mgiełka samoopalająca pod makijaż

Jeśli należysz do kobiet, którym trudno znaleźć nawet 5 minut na aplikację samoopalacza, to rozwiązanie dla ciebie. Mgiełkę samoopalającą od St. Tropez nałożysz w 5 sekund, pomiędzy myciem a kremowaniem twarzy. Działa jak odświeżająco-nawilżający tonik w sprayu o tropikalnym zapachu, który natychmiast cię pobudzi. Mgiełka zawiera w 100% naturalne substancje samoopalające i została wzbogacona o ekstrakt z kwiatów tropikalnego hibiskusa o właściwościach antyoksydacyjnych. Wystarczy spryskać nią twarz przed lub po zrobieniu makijażu (też zadziała!).

Po aplikacji opalenizna pojawia się stopniowo w ciągu kolejnych 4-8 godzin. Nie musisz martwić się o smugi czy pomarańczowy kolor – uzyskany odcień jest bardzo naturalny i nikt nie będzie podejrzewał, że to zasługa samoopalacza.

Sposoby na zimową opaleniznę: dobry bronzer

Za pomocą bronzera w kamieniu też możesz uzyskać piękną opaleniznę jak z Majorki. Klucz do uzyskania naturalnego efektu to dobór właściwego odcienia kosmetyku. Nie może być zbyt ciemny ani pomarańczowy, bo uzyskany rezultat będzie wyglądał sztucznie. W tym względzie dwa bronzery mają nasze pełne zaufanie: The Balm Bahama Mama i Guerlain Terracotta. Pierwszy daje matowe wykończenie i ma tak uniwersalny odcień, że wygląda naturalne nawet na najbardziej bladej karnacji. To hit wśród internautek, który sprawdza się praktycznie u każdego, niezależnie od odcienia cery.

Guerlain Terracotta daje za to bardziej świetlisty efekt – zawarte w nim złociste drobinki nadają cerze piękny zdrowy glow z różowym podtonem. Twarz od razu wydaje się bardziej świeża, promienna i odmłodzona.

Sposoby na zimową opaleniznę: beta-karoten

Zdrową opaleniznę możesz osiągnąć nie tylko kosmetykami. Dobra opcja to spożywanie większej ilości beta-karotenu. Ten pomarańczowy barwnik roślinny pomaga syntetyzować witaminę A w organizmie, która odpowiada za wygląd i kondycję skóry. Jest też silnym antyoksydantem spowalniającym procesy starzenia. Przyjmowany w dużych ilościach jest w stanie nadać skórze lekko opalony odcień. Gdzie szukać beta-karotenu? Jest go bardzo dużo w marchwi, więc codzienna porcja soku marchewkowego na pewno pomoże twojej skórze zyskać złocisty kolor. Związek ten występuje też w dyni, batatach, suszonych morelach, jarmużu, szpinaku i w papryce (nie tylko pomarańczowej) – masz więc kolejny dobry powód, by przejść na dietę wege. Beta-karoten możesz też suplementować pod postacią tabletek – dzienne zapotrzebowanie na ten składnik wynosi ok. 6 mg na dobę. Potrzebne jest jednak kilka tygodni kuracji, aby zauważyć efekty.