1. Pomijasz krem nawilżający

Dam cerze odpocząć i nie nałożę dziś kremu” – ile razy tak pomyślałaś i zostawiłaś swoją skórę bez żadnej ochrony? Oby ten pomysł już nigdy cię nie kusił, bo zwykle ma druzgocące skutki. W przypadku cery suchej nawet jednorazowe pominięcie kremu nawilżającego może zamienić ją w pustynię i sprawić, że nie uporasz się z suchymi skórkami przez najbliższy miesiąc. Posiadaczki cery tłustej i problematycznej też nie powinny ryzykować w ten sposób, bo brak nawilżenia powoduje jej całkowite rozregulowanie. Pamiętaj, że każda skóra, niezależnie od typu, potrzebuje kremu nawilżającego – inaczej staje się bardziej podatna na wnikanie drobnoustrojów, łuszczenie się i podrażnienia. A co jeśli masz wrażenie, że krem piecze, powoduje dyskomfort albo „zatyka” pory? To nie oznacza, że sam w sobie jest zły – po prostu jest źle dobrany do twojej cery. W takiej sytuacji najlepiej postawić na proste, hipoalergiczne i niekomadogenne formuły pozbawione wielu składników aktywnych. Powinny nawilżać, ale nie obciążać cery, a dodatkowo koić podrażnienia. Wypróbuj na przykład lekki krem z kwasem hialuronowym Embryolisse Hydra Light, kojący Mario Badescu Buttermilk Moisturizer z kwasem mlekowym albo Norel dr Wilsz Sensitive zmniejszający zaczerwienienia.

 

2. Zbyt długo nosisz makijaż

Nie chodzi tylko zmywanie makijażu przed snem. Nawet noszenie go w ciągu dnia przez zbyt długie godziny może szybko pogarszać stan cery. Każda dodatkowa warstwa kosmetyków spowalnia wymianę komórkową, a jeśli skóra dodatkowo jest tłusta, powoduje to jeszcze szybsze zanieczyszczanie się porów. Dodaj do tego zanieczyszczenia, które każdego dnia gromadzą się na twarzy, a efekt łatwo przewidzieć – nowe pryszcze i zaskórniki. Dlatego najlepiej robić demakijaż od razu po powrocie do domu, a warunkach kwarantanny powinnaś zupełnie z niego zrezygnować. Przymusowa izolacja to zresztą świetna okazja do głębokiej regeneracji i odnowy naskórka.

Czytaj też: Domowy detoks skóry – jak w 2 tygodnie kwarantanny poprawić stan cery?

 

3. Przeginasz z peelingami

Złuszczanie skóry to klucz do zachowania jej w dobrym stanie, bo w ten sposób pozbywamy się starych komórek, a cera lepiej absorbuje składniki aktywne zawarte w kosmetykach. Świeżo wypeelingowana twarz wygląda świetnie: jest odświeżona, gładsza, a jej koloryt wyrównany. Niektóre z nas tak bardzo uzależniły się od tego efektu, że zaczęły złuszczać naskórek zbyt często używając do tego mocnych w działaniu produktów. Jednak nie tędy droga – nadmiernie ścierany naskórek nie ma czasu, aby w pełni się zregenerować, co skutkuje przewlekłym podrażnieniem, pieczeniem oraz czerwonymi plamami. Szczególnie niebezpieczne są kwasy w dużych stężeniach, bo nawet jednokrotne nałożenie takiego kosmetyku na twarz może skończyć się poparzeniem. Decydując się na produkt złuszczający, zawsze bierz pod uwagę typ swojej cery oraz dokładnie stosuj się do instrukcji na opakowaniu. Nowy preparat najlepiej wprowadzać bardzo powoli, zaczynając od jednej aplikacji raz na 3-4 dni. W przypadku, gdy po nałożeniu pojawia się silne podrażnienie i świąd, zmyj kosmetyk – tak działają tylko wysoko stężone kwasy w gabinecie. W warunkach domowych powinnaś odczuwać co najwyżej lekkie mrowienie i przejściowe zaczerwienienie. Każda mocniejsza reakcja to znak, że twoja skóra nie toleruje kosmetyku, bo jest dla niej za silny. Najbezpieczniejszą opcją są peelingi enzymatyczne, które bazują na delikatnych enzymach roślinnych. A jeśli chcesz zacząć przygodę z kwasami, zacznij od migdałowego – jest najbardziej uniwersalny i przeznaczony do każdego typu cery.

Sprawdź też: Kwasy na twarz - rodzaje i efekty. Jak stosować kwasy w domu?

 

4. Nakładasz kosmetyki brudnymi rękami

Kolejny powód nagłego pogorszenia cery jest trywialny – możliwe, że po prostu zbyt często dotykasz twarzy nieumytymi dłońmi lub, co gorsza, aplikujesz nimi kosmetyki. Przeniesienie drobnoustrojów na skórę twarzy często powoduje rozwój nowych niedoskonałości. A jeśli używasz kremów w słoiczku, bardzo łatwo zanieczyszczasz w ten sposób ich zawartość. Rozwiązanie jest tylko jedno: częstsze mycie rąk (do czego w obecnej sytuacji nie musimy już chyba nikogo przekonywać) i powstrzymywanie się przed dotykaniem twarzy. Dobrze wyjdzie na tym nie tylko twoja cera, ale i zdrowie.

 

5. Jesteś maniaczką testowania nowości

W czasach, gdy rynek beauty wręcz puchnie od nowości, a półki drogerii uginają się pod ciężarem kosmetyków, trudno być pielęgnacyjną minimalistką. Rozmaite serum, maseczki, toniki, peelingi, kremy kuszą, by wypróbować je na własnej skórze. Jednak nadmiar opcji częściej niż do poprawy stanu cery, przyczynia się do jej pogorszenia. Nakładanie na twarz zbyt wielu składników aktywnych może wywołać reakcję uczuleniową, bo skóra nie jest w stanie zaabsorbować wszystkiego naraz w tak krótkim czasie. Cerze nie służy też nadmiar barwników i substancji zapachowych, którymi często napakowane są fancy maseczki. To, co jest #instagrammable, może przysporzyć ci większej liczby obserwatorów, ale niekoniecznie będzie pożyteczne dla twojej skóry. Aby nie pogorszyć stanu cery, lepiej trzymaj się kilku sprawdzonych kosmetyków i stosuj je dłuższy czas. Po pierwsze, minimalizujesz w ten sposób ryzyko wystąpienia podrażnień, a po drugie, rezultaty kuracji są lepsze, bo większość produktów potrzebuje czasu, aby zacząć działać.