Latem podróżujemy jeszcze więcej, bo w końcu to naturalny czas na wyciszenie i zrobienie sobie chociaż krótkich wakacji. Niestety: długa odprawa, męczący lot i niesprzyjająca temperatura sprawiają, że nasza skóra po takiej podróży jest zazwyczaj w opłakanym stanie. Ale to nie wszystko. O czym jeszcze warto wiedzieć i jak znieść lot samolotem bez większych problemów oraz uszczerbków na zdrowiu i urodzie? 

1. W samolotach powietrze jest bardzo suche - jego wilgotność spada nawet do 20%

Aby powietrze w samolocie nadawało się do oddychania i miało optymalną temperaturę, musi być przetworzone - dlatego właśnie, podobnie jak w przypadku klimatyzacji, jest suche. 

Z tego powodu skóra pod oczami, która i tak jest delikatna oraz cienka, szybko może zamienić się w pergamin. Aby tego uniknąć, warto nałożyć płatki pod oczy: jedne z lepszych produkuje marka Patchology, która od ponad dziesięciu lat zajmuje się opracowywaniem coraz lepszych formuł maseczek różnej wielkości. Ich hydrożelowe płatki pod oczy mają działanie kojące i nawilżające, głównie dzięki takim składnikom, jak peptydy, arnika i retinol. To sprawia, że ujędrniają, nawilżają i wygładzają, a twarz wygląda na wyspaną. Dodatkowo weźcie ze sobą maseczki w płachcie np. A'pieu w wersji z kokosem, która ma w sobie ekstrakty roślinne, witaminę B i proteiny mleka. 

Wsparciem dla tego powinno być picie wody - szklanka na każdą godzinę podróży samolotem to absolutne minimum, jak podkreślają badacze z Aerospace Medical Association. Jeśli po wyjściu nie chcecie walczyć z wysuszoną skórą, zaczerwienionymi oczami i spuchniętymi nogami, miejcie ze sobą zawsze butelkę niegazowanej wody, kupioną jeszcze na lotnisku.

2. W 1/8 samolotów woda jest zanieczyszczona

Skoro jesteśmy już przy wodzie - o ile ta z kranu jest polecana na co dzień, o tyle picie jej w samolocie nie jest najlepszym pomysłem (podobnie jak zamawianie tam herbaty czy kawy). Zauważyliście, że stewardessy nie pokazują się z filiżanką ciepłego napoju? Zbiorniki dostępne w samolocie są czyszczone z różną częstotliwością i bywa, że niezbyt dokładnie, dlatego woda może być pełna bakterii i po prostu brudna. Kontrole samolotów w USA pokazały, że w co ósmym można znaleźć szkodliwe bakterie, jak E.coli czy Salmonella. A to już odbije się tylko nie na stanie naszej skóry, ale też zdrowiu. Wybierajcie tylko tę wodę, która jest już butelkowana

3. Nieświeże koce i brudne klamki, samolot pełen zarazków

Dopiero kiedy załoga samolotu ma dłuższy postój, wymienia koce i poduszki na czyste oraz przeprowadza dokładne sprzątanie całego wnętrza samolotu. Niestety, nie zdarza się to zbyt często - czasem zmiana trwa kilkanaście godzin. Jeśli tylko mamy taką możliwość, zabierzmy do bagażu podręcznego własną poduszkę, a do torebki spakujmy wilgotne chusteczki i żel antybakteryjny do rąk. Unikniemy w ten sposób możliwości rozsiewania bakterii, a więc zarażenia się np. grypą czy dotknięcia twarzy brudną ręką (co skończyć się może nawet wypryskami i stanem zapalnym skóry). Po tym oczywiście warto jest umyć swoją twarz po całej podróży, żeby zmyć wszystkie brudy i bakterie oraz nałożyć krem nawilżający.

Zawsze mam ze sobą mały płyn do mycia twarzy i po wylądowaniu myję nim buzię, a potem nakładam krem – mówi modelka Sylwia Sucharska.

W przypadku żelu antybakteryjnego wystarczy zwykły Carex, który nie zawiera alergenów (to bardzo ważne!) i jest odpowiedni dla skóry wrażliwej. 

4.  Godzina w samolocie = 20 minut na solarium

Dotyczy to co prawda głównie siedzących w kokpicie pilotów, ale tę informację można spokojnie odnieść do pasażerów. Promieniowanie UV podczas lotu jest większe niż na ziemi, a do tego nie wszystkie okna w samolocie są przystosowane do ochrony przed promieniowaniem UVA. Nawet jeśli nie siedzicie na miejscu z widokiem, zabierzcie ze sobą krem z filtrem, np. Shiseido: unikniecie oparzeń i niebezpiecznych powikłań promieniowania, a także szybszego starzenia się skóry i przebarwień. 

Dobrym rozwiązaniem jest nawilżający krem ochronny SPF 50 z Shiseido, który jednoczesnie ochroni nas przed szkodliwym promieniowaniem i nawilży przesuszoną skórę.

5. Posiłki w samolotach przygotowywane 3 dni przed lotem

Catering w samolocie może pozostawiać wiele do życzenia: kolorowe napoje, słodko-słone przekąski, posiłki o nieznanym składzie (i przygotowywane 72 h przed podaniem). Bywa, że jedzenie jest niedopilnowane i zepsute, a nawet zarażone szkodliwymi bakteriami. Większość potraw smakuje jak styropian. Sam Anthony Bourdain podkreślał, że w życiu nie zjadłby posiłku w samolocie i że woli lecieć głodny. Oczywiście nie jest to do końca dobre rozwiązanie, bo może powodować migreny, bladość, podkrążone oczy i sprawiać, że jet lag może być jeszcze trudniejszy w zniesieniu. 

Nikt nigdy nie poczuł się lepiej po zjedzeniu posiłku kupionego w samolocie - Anthony Bourdain

Całe szczęście można zapakować swoje jedzenie - oficjalny regulamin na to pozwala. Niech będzie to coś lekkiego, np.: tortille z warzywami, pokrojone warzywa i owoce, sałatki (ale najlepiej bez sosów!).

Szukacie więcej inspiracji? Znajdziecie je w naszej galerii!